czwartek, 26 czerwca 2014

Współpraca ze Strefą Bajek i Cassfilm + giveaway :)


Mama w Glanach nawiązała współpracę z firmą Cass Film, zajmującą się dystrybucją bajeczek dla dzieci na płytach DVD. Nie wiem, czy pamiętacie, ale lata 90-te obfitowały w produkcje tejże firmy dostępne na VHSach. Ja sama wychowałam się na tych bajeczkach i wspominam je jako wesołe, ciepłe, uczące dzieci właściwych wartości. 

http://cassfilm.pl/


Na stronie www.cassfilm.pl  znajdziemy masę pozycji, które są nam doskonale znane z dzieciństwa, ale również sporo nowości. Wybrałam kilka pozycji, dzięki którym teraz mogę napisać dla Was tę recenzję. Paczka szła dzień. Jeden dzień po potwierdzeniu mailowym otrzymałam przesyłkę - czas dostarczenia naprawdę błyskawiczny.

Starałam się od samego początku, aby moje dziecko wychowywało się na takich bajkach, które nie będą tandetnymi zapychaczami umysłów, skomercjalizowanymi machinami do zarabiania pieniędzy. Udało mi się w nim zaszczepić miłość do klasyki braci Grimm, Andersena, Muminków, Pszczółki Mai, Smerfów itp. Niestety wciąż walczę, by przestał oglądać Pingwiny z Madagaskaru, bo to nie jest serial dla tak małych dzieci. Będąc na kursie animatora w Warszawie zapytano nas, kursantów, jak myślimy, dlaczego starsze bajki nie mają takiej kampanii reklamowej. Czemu nie ma zabawek, kubeczków, zeszytów, kosmetyków z Pinokiem. Albo Tabalugą, czy Muminkami. Odpowiedź jest prosta - te bajki bronią się same. Wszelakie Auta, Pingwiny, Turbo Ślimaki przepadłyby niezauważone, gdyby nie ten cały marketing.

Zmierzam do tego, że w ofercie Cass Film są te bajeczki, które znamy z dobranocek, które reprezentują jakieś wartości, pozbawione są niebezpiecznych treści, bawią i uczą. I nie jest to tym razem pusty slogan handlowy, a fakt.

Wychodząc na przeciw współczesnym widzom, firma Cass Film stworzyła portal Strefa Bajek.


https://strefabajek.pl/

Strefa Bajek to pierwszy w Polsce subskrybowany portal VOD w pełni przeznaczony dla dzieci. Skierowany jest do małych odbiorców już od 1 roku życia. Zapewnia dostęp do kilkuset odcinków ulubionych bajek. Wszystkie wyświetlane treści są w pełni legalne. W Strefie Bajek przed filmami nie ma emisji reklam, grafika jest bajkowo-kolorowa, a nawigacja prosta i przejrzysta. To zupełnie nowa i bezpieczna propozycja, dająca rodzicom możliwość dostarczenia dzieciom wyselekcjonowanych treści, za niewielką opłatą.

Kochani, rejestrując się na Strefie Bajek (www.strefabajek.pl) do  30.06.2014 roku możecie otrzymać 200 pkt do wykorzystania na oglądanie dowolnych bajeczek. Korzystanie z portalu jest dziecinnie proste, opisane w przejrzystych instrukcjach krok po kroku. 

Treści na Strefie Bajek podzielone są na kategorie tematyczne - strefa malucha, przedszkolaka i starszaka, tak, aby każde dziecko mogło wybrać coś dla siebie.
Co jest absolutnie fantastyczne? Że ze Strefy Bajek można śmiało korzystać również na tablecie z dostępem do Internetu. Fantastyczne rozwiązanie np. w podróży, w pociągu. Sama sprawdziłam i wszystko śmigało bez zarzutu :) Wybór bajeczek dostępnych na platformie jest naprawdę spory, a trzeba zwrócić uwagę, że portal dopiero się rozwija. 


Jeżeli dziecko chce obejrzeć bajkę, myślę, że warto zasugerować mu wybór takich treści i bohaterów, którzy jednocześnie będą go bawić i uczyć.
Aby było wszystko jasne  - nie pochwalamy wielogodzinnego przesiadywania przed telewizorem, książki też nie zastąpi żadna, nawet najdroższa i najlepsza produkcja, ale jeżeli już dziecko chce spędzić kilka minut z animacją, to zadbajcie, niech będzie to coś bezpiecznego :)




GIVEAWAY!!!

Mam dla Was dwie płyty DVD od firmy Cass Film (Bob Budowniczy i Rycerz Mike - nie są to bajki tylko dla chłopców ;). Nie trzeba nic polubić, ani udostępnić. Napiszcie proszę w komentarzu (pod tą notką, nie pod linkiem na FB) dlaczego akurat Wasze dziecko powinno otrzymać bajeczki. Nie zapomnijcie dodać adresu mail, abym mogła skontaktować się ze zwycięzcą :) Rozdanie trwa do 6go lipca 2014 do godz. 23.59

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Alternatywni rodzice cz. 2 - Martyna ;)


 Dzisiaj przedstawiamy kolejną fajną mamę, należącą do naszej społeczności. Martyna Duszeńko to sympatyczna osóbka, której największą pasją jest fotografia. Uwiecznia w ten sposób swoje roześmiane dzieciaki, opisuje również na blogu codzienne perypetie w bardzo lekkich, radosnych notkach, tak, że nie sposób się nie uśmiechnąć obserwując sferę, jaką udostępnia światu Martyna. Sami przeczytajcie, co chciała nam o sobie powiedzieć :)

 Dzieci i wartości.

 Moim dzieciom chcę przekazać to, co jest wg mnie w życiu najważniejsze - szacunek do innych osób, miłość, przyjaźń, szczerość (córce, która już dużo rozumie, wciąż powtarzam, że najgorsza prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo). Chciałabym, żeby moje dzieci wyrosły na ludzi odważnych i znających swoją wartość. Żeby nie bały się świata i chciały go odkrywać. I żeby zawsze były otoczone prawdziwymi przyjaciółmi.

Dzieci wychowuję po swojemu. Raczej nikt mi się w moje życie nie wtrąca (nie licząc wyjazdów do babci, a prababci moich dzieci, bo tam to mama nie ma nic do gadania). Problem był jeden - byłam wyrodną matką, która posłała swoje dziecko do szkoły w wieku 6 lat. Ale to była decyzja moja i córki, której nie żałujemy. W wolnych chwilach bawimy się z córką w malowanie buzi, zdjęcia poniżej:






 







Bycie alternatywną mamą.

Dla mnie to po prostu posiadanie własnego "JA", nie oglądanie się na innych, nie rozmyślanie godzinami "Bo co ludzie powiedzą?", podkreślanie swojej własnej indywidualności, niekoniecznie ubiorem. Ja sama nie rzucam się w oczy, na pewno nie tak jak kiedyś :P Chociaż mój dawny wygląd w dzisiejszych czasach też nie byłby jakimś szokiem ;) (bo kogo obecnie szokują dredy, kilka kolczyków (w nosie, brwi, pępku, uszach - ale niekoniecznie w tych miejscach, gdzie przekuwa się uszy dziewczynkom idącym do I Komunii ;), glany nawet latem?). Obecnie malutki kolczyk w nosie (uwierzcie, 15 lat temu naprawdę szokował) i niewielkie tatuaże - jeden kompletnie niewidoczny, na łopatce (nigdy nie odkrywam tego miejsca) + imiona moich dzieci na przegubach nadgarstków. I te ostatnie potrafią "zszokować". No bo jak to, matka dzieciom, a robi tatuaże? Toż to szok! Czarne martensy z żółtymi sznurówkami (noszone zimą) już nie szokują (to straszne, ludzi coraz mniej rzeczy przyprawia o palpitacje serca :D).

Pasje, pasje.

Ta najważniejsza to fotografia. Kocham to robić. Póki co moimi głównymi modelami są moje dzieci, a tak naprawdę to córka, która jest wspaniałą modelką dla mnie. Poszukuję też osób chętnych na sesje, nie tylko te słodkie, ale też bardziej "mroczne", niecodzienne. Moje zdjęcia można obejrzeć tutaj: www.fotomartyna.pl
oraz tutaj: https://www.facebook.com/fotomartyna?ref_type=bookmark
Także - jeśli ktoś ma ochotę na sesję w stylu innym niż modny candy - zapraszam :)
Jestem otwarta na propozycje :)
Ewentualne pytania - na fb na pw :)
 

środa, 18 czerwca 2014

Alternatywni rodzice cz.1 - v!ckyxvamp!re


Pierwszą z alternatywnych mam, która zechciała podzielić się z nami swoimi dokonaniami, pasjami i przemyśleniami, jest La Catrina Angelika Bogatko, funkcjonująca w blogosferze jako v!ckyxvamp!re.

"Postanowiłam na nowo otworzyć bloga. Wydaje mi się, że bardziej kobiety się nim zainteresują, bo będzie o zdrowym stylu życia, min. pokaże swoje zmagania (udane :)) z ciałem po ciąży, kilka słów o polecanych kosmetykach, wykonuję makijaże, uwielbiam robić torty, rysować i wiele innych. Taki mój nudny świat, którym chciałabym się podzielić".

Tak v!ckyxvamp!re pisze o sobie samej :)
 

Mama w Glanach zrobiła jednak małe śledztwo blogowo-facebookowe (za pozwoleniem zainteresowanej) i odkryła, że Catrina jest nazbyt skromna. Jej makijaże są absolutnie fantastyczne! Chwaliła się nawet jednym na naszym fp z okazji halloween.


Zdjęcie należy do Catriny i zostało zapożyczone za jej pozwoleniem.


Blog porusza różnorodne tematy, jednak nie spobób przejść obojętnie obok postów kulinarnych. Ja jestem totalnym beztalenciem, jeśli chodzi o kuchnie i wypieki. Catrina świetnie radzi sobie nawet z królem deserów - tortem! Niesamowite wrażenie robi ten tęczowy, jaki zrobiła na rodzinną uroczystość.
 

Zdjęcie należy do Catriny i zostało zapożyczone za jej pozwoleniem.

 

Każdy wpis jest dodatkowo upiększony fajnymi zdjęciami; widać, że autorkę bawi to, co robi. Widziałam też na fb jedną z jej prac plastycznych, co w połączeniu z fotografiami, dekoracjami ciast i makijażem przedstawia nam autorkę jako osóbkę o niezwykłych umiejętnościach manualnych! Zawsze ogromnie podziwiałam ludzi uzdolnionych w tym kierunku (pewnie dlatego, że sama tak nie potrafię :P)

Każda z mam z pewnością zmaga się z powrotem do przedciążowej figury. Na blogu będziemy mogli znaleźć sposoby, z pomocą których v!ckyxvamp!re doszła do formy. A przyznać trzeba, że udało się jej to wspaniale. Jak ona, zwykła mama sobie poradziła z takim wyzwaniem, to każda z nas może :)


"Synek ma dopiero 15 miesięcy, ale już powoli go uczę gry na gitarze (teoretycznie ^^), klikamy na keyboardzie, za jakiś czas wyciągnę swoją starą deskorolkę i spróbuję go zachęcić:)"


Catrina jest mamą fantastycznego chłopczyka, od urodzenia przekazuje mu wszystkie cenne wartości i zaszczepia w nim sympatię do rockowej muzyki. Twierdzi, że jej świat jest zwykły i pisze o sprawach bardzo powszednich, jednak uważam, że miło jest poczytać coś o osóbkach tak zwyczajnych jak my, dowiedzieć się, jak żyją, taka "zwyczajność" i rodzinna sielanka nie raz wymaga ogromnego nakładu pracy i poświęcenia.

Serdecznie zapraszamy na bloga Catriny, oraz facebooka z nim powiązanego.
http://vickyxvampire.blogspot.com/
https://www.facebook.com/motylechcalatac?ref=hl


wtorek, 10 czerwca 2014

Wróżka Zębuszka - czyli czary-mary ząbek był i zęba nie ma ;)


Temat ząbków pojawia się dość często na blogach parentingowych. Z przerażeniem stwierdzam, że rodzice (tak, rodzice!) zaniedbują higienę jamy ustnej swoich dzieci, a sami odwiedzają stomatologa od wielkiego dzwonu (lub wcale, takie przypadki też znam) i dzieci nie mają skąd brać przykładu. Najgłupszą wymówką jest strach przed dentystą. Tak, dla mnie to głupia, żałosna wymówka. 
Nie będę pisała tu o konieczności dbania o buzię od pierwszych dni życia, o przecieranie choćby czysta wodą i gazikiem nawiniętą na palec. O niedopuszczanie, by dziecko zasypiało z butelką. O tym, że NIE WOLNO dosładzać dzieciom napojów, bo to każda z mam doskonale wie.

Swoją pierwszą wizytę u dentysty pamiętam doskonale - popsuły mi się ostatnie mleczaki (miałam 3-4 lata) i należało je zaplombować. Był ze mną tata, trzymał mnie na kolanach na fotelu. Nie pamiętam bólu, wiercenia, pamiętam uśmiechniętą panią i fakt, że za dzielność dostałam swoje ukochane figurki dinozaurów, tak szalenie popularne w latach 90tych. Może to sprawiło, że nie boję się chodzić do dentysty. Nie sprawia mi to przyjemności, ale żeby się bać? Bądźmy dorośli. Do ortopedy też nie pójdziecie, ze złamaną nogą, bo będzie bolało?

Planowałam z synkiem wizytę adaptacyjną - w niektórych gabinetach są one przeprowadzane. Maluch może pooglądać narzędzia, poleczyć ząbki pluszakowi, pobawić się. Niestety nie zdążyłam zabrać synka na taką wizytę, gdyż... w ząbku pojawił się "robaczek", który bolał dość uciążliwie i należało iść z konkretnym zamiarem leczenia ząbka. Teraz powinnam wylać swoje frustracje na refundowane usługi dentystyczne, na opatrunki wypadające po tygodniu, na panią stomatolog, która nie oczyści ząbka, bo nie chce, żeby malutki pacjent krzyczał i przeszkadzał innym na poczekalni. Powinnam, ale tego nie zrobię, bo jestem osobą kulturalną. Mój maleńki synek rozumiał, że trzeba będzie powiercić, że to może boleć, ale nie bardziej, niż boli teraz. Zrozumiał, że to dla jego dobra, że mnie też przykro, iż cierpi. Trafiliśmy na panią stomatolog dziecięcą - warto szukać specjalistów, tacy też przyjmują na NFZ - która nie dość, że porządnie wywierciła, to jeszcze miała swoje sztuczki na małego marudę. I dało się? Dało.

Od tego czasu jeszcze bardziej pilnuję, by moje dziecko porządnie szorowało ząbki. Jakuba czasem denerwuje moje zrzędzenie, ale rozumie, że to dla jego dobra. Ważny jest nie tylko dobór szczoteczki (a wcześniej innych sprzętów, takich jak nakładki na palec czyszczące dziąsełka, "szczoteczki" masujące, itp.), ale i zaprezentowanie do czego służy nić dentystyczna, wytłumaczenie, że płyn do płukania ust jest równie ważny co pasta. 

Z pomocą w edukacji dentystycznej przyszła mi kampania "Czyste ząbki z Aquafresh". Nie, nie dostaję profitów za reklamę, polecam z własnej woli. Pobrałam Jakubowi aplikację, myje z nią ząbki równo 2 minuty w rytm sympatycznej piosenki tematycznej. Wcześniej jest instrukcja prawidłowego szczotkowania. Maluch za każde umycie dostaje gwiazdki, które może przeznaczyć na ubranko dla swojego ludzika. Metoda zachęcająca jest prosta jak budowa kija od szczotki, ale niezwykle skuteczna. 

Niezbędna dla zdrowych ząbków oprócz higieny od pierwszych dni życia, jest także odpowiednia dieta. Pod tym linkiem znajdziecie kilka cennych informacji: http://metromsn.gazeta.pl/Lifestyle/1,126513,12374133,Prawdy_i_mity_o_wplywie_diety_na_zeby.html

Warto też porozmawiać o tym, że po pewnym czasie ząbki zaczną się ruszać i wypadać. Mój Jakub mógł zaobserwować to zjawisko u starszej przyjaciółki, która chwaliła się co rusz nową przerwą w buzi :) Synka najpierw to przerażało, ale zrozumiał, że to normalne. Kiedy zaczął ruszać się pierwszy ząbek ucieszył się, że dorasta :D Obejrzeliśmy kilka programów edukacyjnych (np. "Dlaczego? Po co? Jak?") poruszających tematykę mleczaków. Pokazałam mu też zdjęcie czaszki małego dziecka, jak wygląda z całym zapasem zębów w szczęce. Nie, nie było to brutalne, turpistyczne, czysta biologia - a Jakuba to szczerze zainteresowało. Aż tu po mniej więcej trzech tygodniach, w dzień dziecka, ząbek wylazł :) 




Praktykujecie instytucję Wróżki Zębuszki? Ja nie mogłam się powstrzymać, żeby nie podmienić ząbka na samochodzik :P Niektórzy rodzice płacą dzieciom za ząbek, inni przechowują je (ząbki, nie dzieci :D) w pudełeczkach na pamiątkę. Ogólnie myślę, że warto podkreślić dziecku, że dorasta i samo to jest wyjątkowe. A teraz cóż... tylko czekać aż wyrośnie pierwszy stały siekacz ;)

środa, 4 czerwca 2014

To Wy tworzycie MwG! :)


Moi mili. Od dłuższego czasu chodził mi po głowie ten pomysł, aż dziś postanowiłam wcielić go w życie. Już na samym początku działalności naszej społeczności podkreślałam, że to właśnie Wy tworzycie Mamę w Glanach - Wasze historie, zdjęcia, Wasze dzieci. Niniejszym rozpoczynam cykl, w którym będziemy pisać o Was! :)

Każdy z nas (Was), posiada jakieś zainteresowania, pasje, ciekawe zajęcia.
Jeżeli pracujesz jako tatuażysta, blogujesz, robisz genialny makijaż, fotografujesz, wyczarowujesz maleńkie dzieła sztuki na paznokciach, szyjesz, tworzysz biżuterię, jesteś modelką/modelem alternatywnym, masz swój zespół muzyczny, jesteś nauczycielką, pisarzem, grafikiem, lekarzem, adwokatem, kucharką, najszczęśliwszą w świecie kurą domową, i chcesz się tym pochwalić - pisz! :D


Poświęcimy każdą notkę jednej osobie. Możesz podesłać nam gotowy tekst, lub zwyczajnie dać znać, że chciałbyś/chciałabyś - resztę z Ciebie wyciągniemy :D Fajnie by było nadmienić, jak łączysz swoją pasję, zajęcie z alternatywnym stylem i rodzicielstwem. Zdjęcia mile widziane! Zareklamujemy Waszą stronkę, bloga, usługę - cokolwiek (odwdzięczenie się mile widziane).





Co Wy na to? :)