poniedziałek, 23 czerwca 2014

Alternatywni rodzice cz. 2 - Martyna ;)


 Dzisiaj przedstawiamy kolejną fajną mamę, należącą do naszej społeczności. Martyna Duszeńko to sympatyczna osóbka, której największą pasją jest fotografia. Uwiecznia w ten sposób swoje roześmiane dzieciaki, opisuje również na blogu codzienne perypetie w bardzo lekkich, radosnych notkach, tak, że nie sposób się nie uśmiechnąć obserwując sferę, jaką udostępnia światu Martyna. Sami przeczytajcie, co chciała nam o sobie powiedzieć :)

 Dzieci i wartości.

 Moim dzieciom chcę przekazać to, co jest wg mnie w życiu najważniejsze - szacunek do innych osób, miłość, przyjaźń, szczerość (córce, która już dużo rozumie, wciąż powtarzam, że najgorsza prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo). Chciałabym, żeby moje dzieci wyrosły na ludzi odważnych i znających swoją wartość. Żeby nie bały się świata i chciały go odkrywać. I żeby zawsze były otoczone prawdziwymi przyjaciółmi.

Dzieci wychowuję po swojemu. Raczej nikt mi się w moje życie nie wtrąca (nie licząc wyjazdów do babci, a prababci moich dzieci, bo tam to mama nie ma nic do gadania). Problem był jeden - byłam wyrodną matką, która posłała swoje dziecko do szkoły w wieku 6 lat. Ale to była decyzja moja i córki, której nie żałujemy. W wolnych chwilach bawimy się z córką w malowanie buzi, zdjęcia poniżej:






 







Bycie alternatywną mamą.

Dla mnie to po prostu posiadanie własnego "JA", nie oglądanie się na innych, nie rozmyślanie godzinami "Bo co ludzie powiedzą?", podkreślanie swojej własnej indywidualności, niekoniecznie ubiorem. Ja sama nie rzucam się w oczy, na pewno nie tak jak kiedyś :P Chociaż mój dawny wygląd w dzisiejszych czasach też nie byłby jakimś szokiem ;) (bo kogo obecnie szokują dredy, kilka kolczyków (w nosie, brwi, pępku, uszach - ale niekoniecznie w tych miejscach, gdzie przekuwa się uszy dziewczynkom idącym do I Komunii ;), glany nawet latem?). Obecnie malutki kolczyk w nosie (uwierzcie, 15 lat temu naprawdę szokował) i niewielkie tatuaże - jeden kompletnie niewidoczny, na łopatce (nigdy nie odkrywam tego miejsca) + imiona moich dzieci na przegubach nadgarstków. I te ostatnie potrafią "zszokować". No bo jak to, matka dzieciom, a robi tatuaże? Toż to szok! Czarne martensy z żółtymi sznurówkami (noszone zimą) już nie szokują (to straszne, ludzi coraz mniej rzeczy przyprawia o palpitacje serca :D).

Pasje, pasje.

Ta najważniejsza to fotografia. Kocham to robić. Póki co moimi głównymi modelami są moje dzieci, a tak naprawdę to córka, która jest wspaniałą modelką dla mnie. Poszukuję też osób chętnych na sesje, nie tylko te słodkie, ale też bardziej "mroczne", niecodzienne. Moje zdjęcia można obejrzeć tutaj: www.fotomartyna.pl
oraz tutaj: https://www.facebook.com/fotomartyna?ref_type=bookmark
Także - jeśli ktoś ma ochotę na sesję w stylu innym niż modny candy - zapraszam :)
Jestem otwarta na propozycje :)
Ewentualne pytania - na fb na pw :)