piątek, 28 sierpnia 2015

Drugie urodziny bloga Mama w Glanach!!!


Minęło jak z bicza strzelił! Dokładnie 28 sierpnia 2013 roku opublikowałam tu pierwszą notkę, uruchomiłam fanpage. Czas na odśpiewanie (lub growlowanie, jak kto woli) STO LAT i podsumowanie dwóch lat działalności w liczbach:

63 465 - tyle odsłon bloga było w chwili pisania tej notki.
3 380 - tyle zajebistych osób polajkowało fanpage MwG.
129 - tyloma wpisami zdążyłam Was już zamęczyć, a zostawiliście pod nimi 725 komentarzy!

z: flickriver.com


Ale żadne liczby nie oddadzą tego, co zmieniło się tak w ogóle. Ha! Jest zajebiście! A to tylko dzięki Wam, moi wierni czytelnicy. Wy współtworzycie ze mną to miejsce za każdym razem, kiedy zostawiacie komentarze, podsyłacie zdjęcia, czy swoje historie. Dziękuję Wam, że cały czas trwacie, pomimo nieregularności notek. Mam takie poczucie, że ten mój kawałek internetu musiał powstać, że właśnie to był taki milowy krok, który musiałam postawić, by być tutaj teraz. Ja w przypadki nie wierzę.

Czymże by były urodziny bez prezentów (i konkursu)!!! ;)

Chciałabym, abyście napisali mi w mailu, który wpis z mojego bloga uznajecie za najlepszy i dlaczego. Kwestia merytoryczna, językowa, weźcie pod uwagę wszystko. Nie czekam na odpowiedzi "wszystkie" :P Wybierzcie któryś i uzasadnijcie swój wybór! 

Odpowiedzi przysyłamy na maila: lady.ragana@gmail.com do 4 go września do godziny 23.59.
Ogłoszenie wyników w poniedziałek 7 go września!


Nagrodą w konkursie jest koszulka z logo "Mama w glanach" w wybranym przez zwycięzcę rozmiarze :)
Ponadto - spośród WSZYSTKICH osób biorących udział w konkursie, zostanie wylosowana nagroda pocieszenia - eko torba z logo Mama w Glanach :)

Ja w koszulce "firmowej" ;)


Dzięki za to, że jesteście! I gwarantuję, to nie koniec niespodzianek na dziś!


wtorek, 18 sierpnia 2015

#otworzUsta - Otwórz usta, zrób wymaz i wyjedź rakowi z glana!


Widzieliście już na fb, że zmieniło się nasze profilowe. Nasze logo wzbogaciło się o prosty w zapamiętaniu hasztag - #otworzUsta. O co chodzi?

Nati <3

Oto Nati z Misz-masz-family. Mama trzech córek. Nati jest cudowną osobą - spędziłam z nią godzinę, a już zdążyłam polubić jej entuzjazm, radość życia i otwartość. Było to w zeszłym tygodniu. 


Nati walczy z białaczką, już drugi raz w swoim życiu. Pomimo nieustającej walki, choróbsko nie daje za wygraną. Ale my - wraz z Mamą Rockową - postanowiłyśmy (na prośbę Natalii) pomóc w skopaniu rakowi dupy. 


Natalia zorganizowała na swoim blogu i instagramie akcję #otworzUsta. Chodzi o to, żeby każdy zrobił sobie zdjęcie z patyczkiem w ustach (takim choćby higienicznym), otagował je nazwą akcji i ustawił sobie na profilowe. Można też ustawić zdjęcie swojej legitymacji dawcy, również otagowane.



Natalia, Dorota  i Mistrzyni Głupich Ryjków - ja

#otworzUsta TO AKCJA DLA WSZYSTKICH!!!
NIE WAŻNE, ŻE JESTEŚ JUŻ ZAREJESTROWANY!!!
NIE WAŻNE, ŻE NIE MOŻESZ ZOSTAĆ DAWCĄ!!!


Chodzi o uświadomienie społeczeństwa, że aby uratować czyjeś życie wystarczy wykonać taki prosty gest jak zrobienie sobie selfie - bo przecież sama rejestracja jest banalnie prosta, bezpłatna - wszelkie informacje znajdziecie na: http://www.dkms.pl/pl/zostan-dawca


ZABIEG POBRANIA SZPIKU JEST BEZBOLESNY! Są dwa sposoby, jednak żadnym z nich nie jest wkłuwanie się w kręgosłup - ten obrzydliwy mit wciąż zniechęca rzesze potencjalnych dawców. BIAŁACZKA NIE JEST ZARAŹLIWA! Tak, są tacy, którzy tak myślą... a ja z przyjemnością wyściskałam Natalię tydzień temu ;]



Ja nie mogę zostać dawcą, bo za mało ważę - rejestracja wymaga min. 50 kg, a moja waga oscyluje między 40 a 44 kg. A jednak dodałam swoje zdjęcie - żeby zwrócić Waszą uwagę. Zróbcie to samo - a nuż choć jedna osoba dzięki temu się zarejestruje? A może to akurat będzie genetyczny bliźniak Nati?


Pamiętajcie, że jeżeli jesteście już zarejestrowani, Waszym obowiązkiem jest aktualizować swój adres i telefon, podany w DKMS. Poprzedni dawca szpiku Natalii niestety o tym zapomniał i teraz nie można go odnaleźć... 


Do boju ludzie! Krzyczcie o #otworzUsta gdzie tylko się da!


czwartek, 13 sierpnia 2015

I rock + Mama w glanach - więcej mroku, więcej rocka :D


Widzieliście już, lub też nie, filmik-niespodziankę zdradzający, że dołączyłam do teamu I rock. Jak to się stało? Ano tak to, że Dorota z Marcinem postanowili dać szansę nieopierzonej, bezrobotnej czarownicy z pustym Si Wi. I wiecie co? Przyjęcie ich propozycji okazało się jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Tylko dzięki temu mogłam zamieszkać w ukochanej Warszawie i sprowadzić tu synka bez żadnych obaw.


Chcę Was jednak uspokoić - MwG wciąż pozostanie autonomicznym blogiem, moim prywatnym miejscem, gdyż nie łączą się nasze "marki", a osoby. Mogę Wam zdradzić, że szykujemy masę nowych akcji, projektów i niespodzianek, pomysły kipią nam z głowy, a życie co rusz podsuwa nowe inspiracje. Bądźcie czujni, szykuje się kilka niespodzianek :) 


Poniżej wrzucam filmik, zrealizowany przez Jarka z MagYa.tv  :)




Oto kilka fotek z backstage'u :)

Mroki na starówce mode on ;]

"Kapeczkę się zmęczyłam!"

"Stanę na palcach, poudaję, że nie jestem hobbitem!"

Wygibasy z Szefową ;]

Nie mogłam się zdecydować, które fajniejsze (to, czy poprzednie) i dodałam oba :D

Oni tu po prostu... byli sobą :D
  
Slayer, ku*wa!


"Patrzcie, jakie mam fajne dziary!"

Szefu też się chwali dziarą, cały czas czuwając nad firmą ;]

A Dorotka chwali się swoimi... No. Smokiem :D
"Gdzie mogę zaparkować smoka?"


"O smoka mi chodziło!"

Matki-blogerki się spotkały i trajkotały tak, że aż Zygmunt uciekł z kolumny!

A co to za Pani w szortach i z tatuażami? Poznajecie? To Natalia z misz.masz.family! Spotkała się z nami, aby pomóc robić powyższe fotki. Jeśli śledzicie jej bloga lub Instagram, z pewnością już wiecie, jaką akcję tam rozpoczęła. Jeżeli nie - bądźcie czujni, my z Dorotką Ajrockową szykujemy coś ekstra właśnie z tej okazji. Jedno jest pewne - szczęki Wam poopadają... A już na pewno otworzycie usta (niekoniecznie ze zdziwienia ;>)!
 

niedziela, 9 sierpnia 2015

Taka ze mnie blogerka jak z koziej d*** organki.


Wiecie z fanpage'a, że się przeprowadziłam. Że zaczęłam nową pracę, że w końcu się poukładało. 

Wiecie też, bo dodawałam zdjęcie, że miałam przyjemność spotkać się z Dziewczyną z obrazka. Spotkanko, choć krótkie, obfitowało w bardzo intensywną rozmowę. Z tematów osobistych raz dwa przeszłyśmy na instytucję blogowania. Magda podsunęła mi masę ciekawych porad i wskazówek odnośnie miejsca, na którym obecnie przebywacie - mojego bloga.

Po tej wymianie zdań zaczęłam się zastanawiać, jaka ze mnie blogerka. 
Jaka? 
Do dupy.

Z fanpage Dziewczyna z obrazka
Zdjęcie zajumane za wiedzą i zgodą autorki.



I bynajmniej, nie chodzi tu o jakość tekstów, o pomysł, o otoczkę. Blog - aby prosperował dobrze - powinien stać się naprawdę ważną częścią życia. Czy mój dla mnie taką jest? Oczywiście. Pozwolił mi przecież poznać setki cudownych ludzi, pomógł mi w sprawach zawodowych (really), pomógł mojej głowie nie myśleć o rzeczach złych, kiedy się one działy. No i w ostatnich tygodniach naprawdę, przyznaję bez bicia, ostatnie o czym myślałam to pisanie, research, współprace i ciekawostki. Za fanpage odpowiadały dwie dziewczyny - sami ocenicie ich pracę. Jednak blog ucierpiał na całym zamieszaniu najbardziej. 

Tylko wiecie co, ja nie żałuję, że ucierpiał. Że były zastoje, nieregularne notki. Obiecałam sobie, że nigdy nie stanie się on ważniejszy niż życie realne. Nie chciałam uciekać w pisanie, tracąc jednocześnie swoją rzeczywistość. I tak, wędrowanie po Ikei w poszukiwaniu organizerów było ważniejsze niż blogowanie. Rozpakowywanie ciuszków i zabawek Kuby było ważniejsze, niż blogowanie. Wolałam pospacerować wieczorem z Miłym, niż zasiąść przy lapku bez internetu i produkować notki "na zaś".

Do dupy ze mnie blogerka.
Może i strzelam sobie w kolano, ale chyba wolę być spoko partnerką i mamą ;)


Nie, to nie jest jakieś pożegnanie, wręcz przeciwnie, to powrót ;) Jednak blog - póki co - wciąż nie stanie się komercyjny, zostanie osobisty. Nie zmieni się w superłałowe coś więcej, o czym myślałam, notki wciąż będą z mojego "widzimisię", a nie pisane pod publikę, aby lądowały na wysokim miejscu w wyszukiwarce. Czyli nic się nie zmieni ;) Jak już być alternatywną, to na maxa :D

A teraz idę wieszać pranie. I zjeść z chłopakami. I pograć w "żółwie". I ponarzekać, że mi gorąco.
I na pewno nie sprawdzę odsłon :)