czwartek, 28 listopada 2013

Liebster Blog Award.



Blog MAMA W GLANACH otrzymał nominację od http://www.mamajuma.blogspot.com/
do Liebster Blog Award.




Wyróżnienie Liebster Blog Award jest przekazywane przez nominowanego kolejnym 11 blogerkom lub blogerom jako uznanie za ”dobrze wykonaną robotę” Osoba wyróżniona odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę , która blog nominowała do wyróżnienia, a następnie również wyróżnia 11 blogów informując o tym w podziękowaniu za wyróżnienie i jednocześnie zadając swoje 11 pytań do nominowanych. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

Odpowiedzi na pytania:
1. Jakie cechy najbardziej cenisz w swoim przyjacielu/przyjaciółce?
Autorki bloga mogłyby napisać na temat wzajemnego uwielbienia całą sagę :) Kochamy się jak siostry, zawsze możemy na siebie liczyć i wiemy, że możemy sobie bezgranicznie ufać. No i czytanie sobie w myślach, to dość wygodna sprawa :D

2. Czy twój mąż cię wkurza? ( i dlaczego tak hahaha : )
K: Przemilczę ;] Adminka Ada jest JESZCZE niezamężna ;)

3. Czy blogi, które promują marki są dla ciebie wiarygodne?
Promocja marek, a ich recenzowanie stanowi pewną różnicę, ale czasem czytam recenzje różnych produktów na blogach. Uważam, że to dość wiarygodne źródła informacji o danej marce, produkcie.

4. Ile czasu tygodniowo poświęcasz na bloga?
Za mało :P Ale istnieją inne priorytety, jak chociażby: „MAMO!!! PIĆ!!!” :)

5. Co jest dla ciebie najbardziej interesujące w blogach innych mam?
Hm… pokazywanie, że macierzyństwo niekoniecznie jest tak pastelowe jak w reklamach TV ; )
Prawdziwość wpisów, a także zachowanie miejsca dla własnego „ja” pośród kaszek i pieluszek.

6. Jakie zdarzenie spowodowałoby, że usunęłabyś bloga?
Chyba nie ma takiego, zwłaszcza, że wkładamy tu trochę serca. Nawet delegacja na tamten świat ;P

7. Jaki typ kobiet najbardziej cenisz ?
Ambitne, przedsiębiorcze, asertywne, zdecydowane i odporne na manipulacje.

8. Co Cię motywuje/skłania do pisania bloga?
Ten blog powstał w konkretnym celu, który każdy czytelnik od razu zauważa. Motywuje nas każda nowo usłyszana historia o reakcji społeczeństwa na gotycką mamę  z wózkiem, czy tatę-punka bawiącego się z dzieckiem na placu zabaw. Motywuje nas Wasz pozytywny odzew, drodzy Czytelnicy, bo to dla Was jesteśmy. Skłaniają nas także wszelakie negatywne opinie, bo staramy się być głosem setek rodziców, którzy mają prawo być traktowani poważnie.

9. O czym myślisz po przebudzeniu?
„Jeszcze 5 minut…” :P

10. Czy Twój partner/partnerka czyta Twojego bloga?
Zapytamy ;>

11. Czy Twoim zdaniem pisanie bloga to odsłanianie siebie, sprzedawanie siebie innym?
Sprzedawanie siebie – jakiż to brzydki zwrot. Człowiek nie jest rzeczą na sprzedaż. Blog to dobry sposób na wyrażenie swojej opinii na każdy możliwy temat – dzięki takiemu sposobowi można dotrzeć do osób o podobnych poglądach, zainteresowaniach. Można w pewnym sensie odsłonić siebie, ale zależy to też od tematyki prowadzonego bloga. Chyba powinien on być jakimś ułamkiem życia danego człowieka, a nie „sposobem życia”. Blogi o określonej tematyce wydają się być bardziej profesjonalne, niż Misz-masz z kapustą, w stylu: „Wstałam o 8mej, ugotowałam klopsiki, o 17tej przychodzi Marysia. To do jutra blogowicze!”. Każdy sam decyduje o tym, na ile odsłania siebie dla innych.

Nasze pytania:
1. Co sądzisz o idei bloga, od którego otrzymałeś/łaś nominację?
2. Książka, która zmieniła Twoje życie.
3. Bez czy konwalie? ;>
4. Najfajniejsze wspomnienie z dzieciństwa.
5.Trzy rzeczy, które zabierzesz na bezludną wyspę.
6. Piosenka, co do której masz wrażenie, że została napisana o Tobie.
7. Pora roku, która Cię charakteryzuje.
8. Gdybyś mógł/mogła wybrać okres historyczny, w którym chciałbyś/chciałabyś żyć, byłby to…
9. Film, na którym płakałeś/łaś ze śmiechu.
10. Czego się boisz?
11. Wierzysz w przyjaźń między kobietami a mężczyznami?


Have fun ;)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Czym się bawią nasze dzieci?



Napisanie tej notki przyszło mi do głowy, kiedy moja mama ruszyła z szyciem lalek. Zaczęło się bowiem od tego, że mimo ogromu zabawek ze sklepu moje młodsze rodzeństwo oczarowało się lalką uszytą dawno temu przeze mnie. Oczywiście była strasznie koślawa, ale z jakiegoś powodu dzieciaki ją pokochały. Okazało się, że pospolite zabawki już nie są takie fajne, może dlatego właśnie, że są pospolite o jednostajnej kolorystyce. A lalki mamy bywały i wesołe i mroczne. Zapotrzebowanie na alternatywne zabawki w rodzinie (wśród kuzynów i kuzynek) zrobiło się tak duże, że mama zaczęła szyć coraz więcej zabawek. Hitem okazała się być też ośmiornica robiona na szydełku, która przypominała dzieciakom potwora z Piratów z Karaibów. Któż by pomyślał, że to może być takie atrakcyjne?


Każde dziecko ma inne upodobania, co do zabawek, ale dzieci „rodziców w glanach” mają o tyle szerszy wybór, że owi rodzice nie boją się, że dziecko będzie zbyt  ponure jeśli pobawi się także czymś o ciemniejszej kolorystyce. Kiedy były modne Monstery Nastusi bardzo spodobały się ich podróbki, ponieważ miały z reguły gotyckie sukienki, a skoro były podróbkami – bardziej przypominały ludzką postać niż ich oryginalne odpowiedniki. Po za tym bywało, że bawiła się w czarownice albo jakiegoś pogromcę potworów. Na wszelki wypadek zawsze pytaliśmy się „Nastusiu, ale wiesz, że potworów tak naprawdę nie ma?”
Na co ona patrzyła się jak na głupków, mówiąc, to oczywiste, że ich nie ma. Nie wiem, czy jest to reguła, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko bawiąc się pluszowym potworem ma większe szanse się później go nie bać. Bo co to za straszny potwór, którego można ścisnąć, wziąć na herbatkę, a nawet wyprać w pralce?



A czym bawią się Wasze dzieci? ;)


Lalka waldorfska mojej mamy :)





Szydełkowe nietoperki znalezione na DA

Szydełkowe cudeńka mojej mamy :)

Ostatnie dzieło mamy  - waldorfska Mała Mi :D


A może Wy też tworzycie zabawki dla dzieci? Chcecie się nimi pochwalić?
Czekamy na komentarze i wiadomości na facebooku :)

Ada :)

wtorek, 12 listopada 2013

XIX-wieczne gorsety ciążowe.



W XIX wieku gorsety królowały niepodzielnie. Były doskonalone i ulepszane, technika i wynalazki przyczyniły się do ich szybkiego rozwoju. Owszem, feministki preferowały strój bezgorsetowy, stanowiły jednak niewielki odłamek całej społeczności kobiecej. Prawda jest taka, że dopiero w XX wieku zaczęto utożsamiać gorset ze zniewoleniem. Wcześniej natomiast był on bardzo ważnym elementem mody i tak jak pozostałe części damskiej garderoby ulegał rozmaitym przemianom. Służył kobietom przez tyle wieków, ponieważ doceniano jego funkcjonalność w uwydatnianiu kobiecych kształtów. 

Bardzo ciekawe są wypowiedzi lekarzy pochodzące z połowy XIX stulecia. Jedni bowiem uważali, że gorset jest  wysoce szkodliwy i nie należy go mocno sznurować (jak wiadomo, elegantki biły w tej kwestii istne rekordy). Inni natomiast uważali, iż kobieta jest istotą tak delikatną i wątłą, że bez gorsetu nie jest w stanie funkcjonować. Obecnie wiemy, jak szkodliwe dla organów wewnętrznych jest ich zbytnie zaciskanie między metalowymi fiszbinami gorsetu. Modelowanie nadmiaru ciałka, profilowanie talii samo w sobie nie jest śmiercionośne, ale już stały i nadmierny ucisk może przyczynić się do poważnych i nieodwracalnych szkód dla organizmu.
Z drugiej strony, nie można zapominać, że XIX-wieczne damy nosiły gorsety od okresu dziecięctwa. Zatem ich mięśnie brzucha nigdy nie pracowały, a kręgosłup nigdy nie poczynił wysiłku samodzielnego dźwignięcia ciała. Tak więc, odejście od gorsetu mogło być dlań co najmniej mało wygodne (jakkolwiek paradoksalnie to brzmi), żeby nie powiedzieć - trudne. 

Mężczyźni również przywdziewali nieraz gorsety i nie poczytywano im tego wówczas za coś złego, ani za nadmierną zniewieściałość. Nosili je głównie panowie, którym nie podobał się narastający latami brzuszek, a którzy chcieli wciąż wyglądać szykownie w eleganckim odzieniu. 






Owo przyzwyczajenie do gorsetów było tak silne, że nosiły je nawet kobiety w ciąży. Dzisiaj może brzmi to przerażająco….





Dla współczesnych zaciskanie maleństwa rosnącego w brzuchu mamy jest czymś nie do pomyślenia. Jednak świadomość ludzi w XIX wieku rysowała się trochę inaczej. Po pierwsze nie było wówczas można iść po prostu do lekarza i zobaczyć na monitorku jak nasz szkrab się miewa. Ówcześni nie mieli takiego wyobrażenia, cóż to dziecko w tym brzuchu robi w chwili obecnej. Czy właśnie ssie paluszek, czy chwyta się za nóżkę i co mu może w danej chwili doskwierać, przeszkadzać.
  

Po drugie ciąża była jednym z tematów tabu, mimo, że płodność uważano za błogosławieństwo. Afiszowanie się z brzuszkiem było niewskazane. Toteż ograniczano jego widoczność, a gdy już był duży przyszła mama przestawała pokazywać się na balach. Nie dlatego, że byłaby tam w jakiś sposób szykanowana, ale nie wypadało. Wypadało natomiast, by odpoczywała sobie w domku obowiązkowo odwiedzana przez wszystkie babcie, ciotki, kuzynki i przyjaciółki, przybywające z dobrą radą, zabawiające rozmową itp. itd. 


Po trzecie, jak już wspomniałam powszechnie uważano kobietę za istotę niezwykle delikatną, więc ludzie wynajdujący coraz to nowsze modele gorsetów, mieli nadzieję wesprzeć ją odpowiednim gorsetem w dźwiganiu ciążowego brzuszka.







Dziś nie sposób jednak dociec jak bardzo modne były gorsety ciążowe, gdyż w XIX wieku niestosownie było o nich dywagować, jako że były częścią bielizny i uznawano je za sprawy domowego zacisza. Zatem historycy mogą sobie głowę łamać, ale miarodajną statystykę bardzo ciężko tutaj ułożyć, bo zwyczajnie brak niepodważalnych dowodów.


Reklama z przełomu wieków.




autorka: Adminka Ada.
Wszystkie prawa zastrzeżone; kopiowanie tekstu w całości lub fragmentach - surowo zabronione.