wtorek, 10 czerwca 2014

Wróżka Zębuszka - czyli czary-mary ząbek był i zęba nie ma ;)


Temat ząbków pojawia się dość często na blogach parentingowych. Z przerażeniem stwierdzam, że rodzice (tak, rodzice!) zaniedbują higienę jamy ustnej swoich dzieci, a sami odwiedzają stomatologa od wielkiego dzwonu (lub wcale, takie przypadki też znam) i dzieci nie mają skąd brać przykładu. Najgłupszą wymówką jest strach przed dentystą. Tak, dla mnie to głupia, żałosna wymówka. 
Nie będę pisała tu o konieczności dbania o buzię od pierwszych dni życia, o przecieranie choćby czysta wodą i gazikiem nawiniętą na palec. O niedopuszczanie, by dziecko zasypiało z butelką. O tym, że NIE WOLNO dosładzać dzieciom napojów, bo to każda z mam doskonale wie.

Swoją pierwszą wizytę u dentysty pamiętam doskonale - popsuły mi się ostatnie mleczaki (miałam 3-4 lata) i należało je zaplombować. Był ze mną tata, trzymał mnie na kolanach na fotelu. Nie pamiętam bólu, wiercenia, pamiętam uśmiechniętą panią i fakt, że za dzielność dostałam swoje ukochane figurki dinozaurów, tak szalenie popularne w latach 90tych. Może to sprawiło, że nie boję się chodzić do dentysty. Nie sprawia mi to przyjemności, ale żeby się bać? Bądźmy dorośli. Do ortopedy też nie pójdziecie, ze złamaną nogą, bo będzie bolało?

Planowałam z synkiem wizytę adaptacyjną - w niektórych gabinetach są one przeprowadzane. Maluch może pooglądać narzędzia, poleczyć ząbki pluszakowi, pobawić się. Niestety nie zdążyłam zabrać synka na taką wizytę, gdyż... w ząbku pojawił się "robaczek", który bolał dość uciążliwie i należało iść z konkretnym zamiarem leczenia ząbka. Teraz powinnam wylać swoje frustracje na refundowane usługi dentystyczne, na opatrunki wypadające po tygodniu, na panią stomatolog, która nie oczyści ząbka, bo nie chce, żeby malutki pacjent krzyczał i przeszkadzał innym na poczekalni. Powinnam, ale tego nie zrobię, bo jestem osobą kulturalną. Mój maleńki synek rozumiał, że trzeba będzie powiercić, że to może boleć, ale nie bardziej, niż boli teraz. Zrozumiał, że to dla jego dobra, że mnie też przykro, iż cierpi. Trafiliśmy na panią stomatolog dziecięcą - warto szukać specjalistów, tacy też przyjmują na NFZ - która nie dość, że porządnie wywierciła, to jeszcze miała swoje sztuczki na małego marudę. I dało się? Dało.

Od tego czasu jeszcze bardziej pilnuję, by moje dziecko porządnie szorowało ząbki. Jakuba czasem denerwuje moje zrzędzenie, ale rozumie, że to dla jego dobra. Ważny jest nie tylko dobór szczoteczki (a wcześniej innych sprzętów, takich jak nakładki na palec czyszczące dziąsełka, "szczoteczki" masujące, itp.), ale i zaprezentowanie do czego służy nić dentystyczna, wytłumaczenie, że płyn do płukania ust jest równie ważny co pasta. 

Z pomocą w edukacji dentystycznej przyszła mi kampania "Czyste ząbki z Aquafresh". Nie, nie dostaję profitów za reklamę, polecam z własnej woli. Pobrałam Jakubowi aplikację, myje z nią ząbki równo 2 minuty w rytm sympatycznej piosenki tematycznej. Wcześniej jest instrukcja prawidłowego szczotkowania. Maluch za każde umycie dostaje gwiazdki, które może przeznaczyć na ubranko dla swojego ludzika. Metoda zachęcająca jest prosta jak budowa kija od szczotki, ale niezwykle skuteczna. 

Niezbędna dla zdrowych ząbków oprócz higieny od pierwszych dni życia, jest także odpowiednia dieta. Pod tym linkiem znajdziecie kilka cennych informacji: http://metromsn.gazeta.pl/Lifestyle/1,126513,12374133,Prawdy_i_mity_o_wplywie_diety_na_zeby.html

Warto też porozmawiać o tym, że po pewnym czasie ząbki zaczną się ruszać i wypadać. Mój Jakub mógł zaobserwować to zjawisko u starszej przyjaciółki, która chwaliła się co rusz nową przerwą w buzi :) Synka najpierw to przerażało, ale zrozumiał, że to normalne. Kiedy zaczął ruszać się pierwszy ząbek ucieszył się, że dorasta :D Obejrzeliśmy kilka programów edukacyjnych (np. "Dlaczego? Po co? Jak?") poruszających tematykę mleczaków. Pokazałam mu też zdjęcie czaszki małego dziecka, jak wygląda z całym zapasem zębów w szczęce. Nie, nie było to brutalne, turpistyczne, czysta biologia - a Jakuba to szczerze zainteresowało. Aż tu po mniej więcej trzech tygodniach, w dzień dziecka, ząbek wylazł :) 




Praktykujecie instytucję Wróżki Zębuszki? Ja nie mogłam się powstrzymać, żeby nie podmienić ząbka na samochodzik :P Niektórzy rodzice płacą dzieciom za ząbek, inni przechowują je (ząbki, nie dzieci :D) w pudełeczkach na pamiątkę. Ogólnie myślę, że warto podkreślić dziecku, że dorasta i samo to jest wyjątkowe. A teraz cóż... tylko czekać aż wyrośnie pierwszy stały siekacz ;)