sobota, 24 września 2016

Jak było na PoWoodstockowym Gigu Charytatywnym z Mamą w Glanach? RELACJA ZE ZDJĘCIAMI!


Dzisiaj mija równo tydzień od naszej niezwykłej imprezy. BYŁO CUDOWNIE! Pomimo iż wróciłam do domu tuż przed 2gą w nocy, byłam chora, padnięta i wyczerpana, to i tak było warto!!!
Taka forma zlotu alternatywnych rodziców była moją wymarzoną. Koncerty, zbiórka charytatywna, animacje dla dzieci, masa rockowych rodzin. I to się nam udało! Dzięki pomocy, zaangażowaniu i życzliwości wielu osób, zrobiliśmy to! :D




TUTAJ znajdziecie wszystkie, niezbędne informacje o celu naszej akcji charytatywnej. Opowiem Wam krótko jak było, choć żałuję, że nie mogliście nam towarzyszyć. Nie będzie to jednak szczegółowa relacja, wredna będę, a co! Jeżeli nie pozostawię w Was niedosytu, to za rok nie będziecie mieli motywacji, żeby się zjawić ;>


Rock Stage to klub, który daje mnóstwo możliwości. Ogród zimowy przejęli wystawcy: Black Fire, I rock, JokoArt, Miyaka-biżu. Na stoiskach do kupienia były przecudowne, klimatyczne rzeczy; Mewa (Lady Kalaway Make Ups) robiła epickie make-upy a Beniamin (Polish Folklor Tattoo) dziarał chętne osoby. 















Podwórko było królestwem węgierskich pyszności Agnieszki (Nasz Węgier), oraz dzieciaków - miały przygotowane mini boisko, oraz stolik, przy którym dwie młode i za razem mega utalentowane animatorki czarowały z balonów i malowały dzieciom pyszczki. Najmłodszym uczestnikom gigu bardzo się to podobało - a ich zadowolenie jest dla mnie najważniejsze :)
Była też możliwość przejechania się czadowymi motocyklami wraz z ekipą CustomCult :)

















 Scena główna należała do zespołów! Dr. J-Kill, Departed, Thrill, Gorgonzolla oraz Scream Maker dali czadu jak mało kto. Uwierzcie lub nie, kark mnie bolał przez 4ry kolejne dni :D Kawał dobrej muzyki (koniecznie odwiedźcie ich fanpage) tworzony przez sympatycznych ludzi - czy może być lepiej? :D





















 Między koncertami prowadziłyśmy z Edie loterię oraz licytacje. Nie jestem zbyt dobra w konferansjerce... Cieszę się, że udało się nam obdarzyć Was naprawdę wyjątkowymi giftami oddanymi przez wielu darczyńców. :) No i że tak chętnie kupowaliście losy :)





 Koncert był też podziękowaniem dla WOŚP za Przystanek Woodstock - oddelegowany Sztab Ząbki przyjął na swoje ręce szklaną statuetkę, oraz portret Jurka Owsiaka. 






 Dwa dni później byliśmy gośćmi w siedzibie głównej WOŚP, gdzie mogliśmy osobiście przekazać nasze podziękowania, oraz opowiedzieć o Weronice :)




 TUTAJ wideo relacja z naszej wizyty :)


Okej, dość zdjęć, czas na podsumowanie.

Udało nam się zebrać dla Weroniki 2456 zł w gotówce, co z zebraną wcześniej (podczas zbiórki w Orange) kasą daje 3256 zł!!! Niektórzy powiedzą, że to niewiele. Ja uważam jednak, że to całkiem sporo, jak na liczbę uczestniczących osób :) Jestem ogromnie wdzięczna każdemu, kto nabywał dodatkowe cegiełki, kupował na stoiskach oraz brał udział w licytacjach. Wiemy, że to kropla w morzu potrzeb, ale mamy nadzieję, że nagłośnienie historii Weroniki u Jurka Owsiaka sprawi, że znajdą się życzliwi ludzie, którzy zechcą pomóc.

Ja sama będę zakładać album z rękodziełem, które otrzymałam na ten cel - zachęcam Was do kupowania, bo są to same klimatyczne zabawki dla dzieci, dekoracje do domu, biżuteria. Poinformuję Was w swoim czasie o sposobach zamawiania, ale pamiętajcie, że możecie BEZPOŚREDNIO pomóc tej chorej dziewczynce.

Dziękuję naprawdę wszystkim, którzy przyczynili się do powodzenia całej imprezy. Wszystkim wystawcom, zespołom, organizatorom, oraz gościom. Ludzie przyjeżdżali do nas z Krakowa, Bielska-Białej - oby wszystkim tak się chciało! <3 Tego dnia gwiazdą imprezy była tylko jedna osoba - Weronika!



autorzy zdjęć: Dorota Twardowska, Marcin Kozioł, Agnieszka Różańska-Simonowicz, Piotr Brześkiewicz, fotograf z klubu Rock Stage by Club Rock, którego imienia nie znam :) (jeżeli kogoś pominęłam, proszę o kontakt!)

Więcej zdjęć na fanpage Mama w Glanach :)