piątek, 21 marca 2014

To już 5 lat! - prywaty ociupinka.

Tak, od dokładnie pięciu lat jestem mamą! :) Co rok w urodziny synka mam pewien rytuał - mianowicie, poza hucznym świętowaniem, staram się znaleźć chwilę na wspomnienia. Oglądam zachowane pamiątki ze szpitala - opaskę ze stópki, kartkę z napisem "SŻD 11.08 3480 59" (syn żywy donoszony, godzina, waga, wzrost - taka porodówkowa symbolika), pierwsze wspólne zdjęcie a nawet test ciążowy czy smoczek. Wspominam też strach, ponieważ Kuba urodził się po terminie. Widocznie bardzo mu zależało, by przyjść na świat w Równonoc Wiosenną. Skurcze dostałam w nocy, od razu jak w zegareczku, co 10 i 4 minuty. Maluch (nie znałam płci) jednak urodzić się nie chciał, wody nie odchodziły, no i moja za wąska miednica przyczyniły się do decyzji o CC. Żałuję, że dostałam narkozę. No cóż, rodziłam w szpitalu, w którym za WSZYSTKO trzeba było ekstra płacić, nie zaproponowano innej formy znieczulenia. Mama kolegi - położna - załatwiła dla mnie rozpuszczalne nici. Ot, taki luksus. No trudno. Nie widziałam, jak Kuba tuż po wyjęciu na świat osiusiał lekarza ;)



"Ma 24godziny, a już rogi pokazuje!" - tak było :) \m/


Dzisiaj Kuba ma już 5 lat. Nie lubi, kiedy wspominam go jako dzidzię - przecież jest już rycerzem, jak mogę mu wypominać, że kiedyś był bobasem! :) Dostał w prezencie klocki z drewna i koszulkę. Ode mnie. Na resztę gości czekamy z niecierpliwością do popołudnia i dnia jutrzejszego. Będą czapeczki, gwizdki, świeczki i tort, a także pokaz balonowy w moim wykonaniu, zakręcone słomki, Piccolo i żelki. Mam nadzieję, że będzie zadowolony :)








Wszystkiego najlepszego Synku!
A Wam życzę wesołego pierwszego dnia Wiosny/udanego Jarego Święta/Dnia Wagarowicza bez przykrych konsekwencji :)