sobota, 9 września 2017

Bajki na leśnych ścieżkach


Kochamy książki o potworach, o czym pisałam ostatnio. Im straszniej, tym lepiej. Ale to nie jest lektura dla każdego, tylko dla wyjątkowych wielbicieli takich klimatów:) Za to absolutnie wszystkie dzieci kochają zwierzątka - przynajmniej nie znam takiego, które by nie kochało :) Pierwszą książeczką mojego syna była właśnie historyjka o zwierzętach - pokazywał, że pszczółka robi bzzz, motylek fruuuu ("fjuuu"), misio je taaaki dobry miodek i mizia się po brzuszku. Świat zwierząt jest dla dzieci fascynujący - w bajeczkach są one zwykle miłe, kolorowe i uśmiechnięte, często przytulanki naszych maluszków są właśnie zwierzątkami. Jak nie kochać zatem tych istot i nie być ciekawym ich przygód?


Bajki na leśnych ścieżkach Sławomira Pejasa to książeczka, która przedstawia historie zwierzątek żyjących w lesie. Antropomorfizacja tych istotek sprawia, że stają się one wdzięcznymi towarzyszami lektury, od których dzieci mogą dowiedzieć się, co lekarz poradził chorej żabce, na jaki pomysł wpadł piesek, kto tańczył na zabawie w lesie. Po tej lekturze wyprawa do parku czy lasu stanie się prawdziwą przygodą!

Sławomir Pejas to debiutant - moim zdaniem jest to całkiem udana przygoda z pisarstwem. Oczywiście sam styl można jeszcze dopracować, ale nie znalazłam żadnej niekonsekwencji w pisaniu. Czuć, że autor ma kontakt z dziećmi, zna ich zainteresowania, potrafi dostosować język do możliwości poznawczych dziecka. Jedyne do czego bym się ociupinkę przyczepiła, to rymy - nie zawsze są... naturalne. Znaczy miałam w paru przypadkach wrażenie, jakby dany rym szukany był nieco na siłę, byleby jakoś pasowało i się rymowało. Ale jestem trochę spaczona - "jestę PRAWIE filologię" - więc nie trzeba sobie tego bardzo brać do serca :P Sporo tam rymów częstochowskich, co dorosłemu może się wydać banalne, natomiast w literaturze dziecięcej według mnie jest jak najbardziej wskazane - dzieci oprócz fajnej treści, rytmu, akcentowania, uczą się również, jak można się bawić słowami.


GIGANTYCZNĄ zaletą tego wydawnictwa są ilustracje Katarzyny Urbaniak. To właśnie w nich zakochałam się jeszcze zanim poznałam treść i to one przekonały mnie do patronowania tej książeczce :) Popatrzcie sobie na te słodziutkie zwierzaczki. Sprawiają wrażenie lekko nieporadnych, mają w sobie trochę niedoskonałości niczym z dziecięcych obrazków, ale to ich ogromna zaleta. Bardzo lubię ładnie ilustrowane książki; karykaturalne, "nowoczesne" ilustracje do mnie nie przemawiają. Gdybym czytała Bajki na leśnych ścieżkach malutkiemu Jakubowi, zapewne zwróciłabym jego uwagę na obrazki.




Książeczka jest świeżo po premierze, ja natomiast mam wrażenie, jakby została wydana co najmniej 30 lat temu. A dlaczego? Bo jest ona taka... w starym stylu. Prosta, ciepła, bez udziwnień, przywodzi mi na myśl wierszyki czytane mi przez mamę lub opowiadane przez babcię (była przedszkolanką). Bawi i uczy dzieci, a rodziców zabiera w przeszłość do lat kolekcjonowania kamyków i tworzenia ludków z kasztanów przyniesionych z parku. Znajdziemy tu poprawny język, jakiego powinniśmy uczyć nasze dzieci, bez skrótów czy innowacji. Polecam dzieciom w każdym wieku.

Bajki na leśnych ścieżkach ukazały się nakładem wydawnictwa Dygresje. Książeczkę można kupić w niemal wszystkich księgarniach internetowych. 

Już niedługo ruszy konkurs, w którym będziecie mogli zdobyć kilka egzemplarzy Bajek - śledźcie uważnie mojego facebooka