czwartek, 25 sierpnia 2016

Wyglądasz za mało alternatywnie!


Jeżeli czytacie tego bloga minimum pół roku, wiecie, że miałam pewne doświadczenie z mediami. Dwa razy miałam przyjemność gościć w Czwórce - Polskim Radiu [KLIK], [KLIK], oraz raz w TVP w programie Pytanie na Śniadanie [KLIK].

To przyjemne uczucie, kiedy ktoś chce posłuchać, co masz do powiedzenia. Chce dowiedzieć się co myślisz, co czujesz, co sądzisz na dany temat. Nie ma znaczenia wygląd - w radio nikt mnie nie widział, a tylko czytał tego bloga, natomiast redakcja PnŚ usłyszała te audycje i na ich podstawie dostałam zaproszenie.

Zawsze marzyło mi się, aby móc publicznie opowiedzieć o Mamie w Glanach, tak samo, jak opowiadałam o moim nastoletnim macierzyństwie. I bynajmniej, nie kieruje mną żadna próżność, parcie na szło, potrzeba lansu swojej osoby. Chcę, żeby alternatywni rodzice byli szanowani jak wszyscy inni, żeby wytatuowana mama nie słyszała niemiłych komentarzy w szpitalu czy na ulicy. Chcę móc głośno powiedzieć, jak bardzo nie zgadzam się na napiętnowanie alternatywnego wyglądu, jak mocno domagam się tolerancji, oraz jak mało rzeczy różni rockowych rodziców od tzw. "normalnych". Umożliwił mi to artykuł w Esce Rock [KLIK], za który jestem niewyobrażalnie wdzięczna! Był to naprawdę dla mnie potężny krok naprzód :)


Niedawno otrzymałam zaproszenie do popularnego telewizyjnego talk show. Robiono odcinek o wytatuowanych rodzicach, rodzicach z modyfikacjami ciała - no dokładnie taki temat, o w którym marzyłam się wypowiedzieć. Gdyby jednak nie był to program, o którym miałam raczej kiepskie mniemanie, zapewne od razu przyjęłabym propozycję i uznała to jako dar od losu. Tym razem jednak się zawahałam, bo znałam formułę produkcji, wiedziałam, że rozmowa zostanie pocięta i zmontowana tak, żeby moje wypowiedzi zgodne były z pomysłem na program, a nie z tym, co naprawdę myślę. Odmówiłam udziału powołując się na brak zaufania wobec montażu, nie chciałam stracić wiarygodności ani Was - kto wie, a nie miałam żadnego wpływu za ostateczny wygląd odcinka.

Mój pierwszy tatuaż

Byłabym zapomniała o całej sprawie, gdyby nie fakt, że ktoś w ostatniej chwili wykruszył się z nagrania i redakcja na szybko szukała kogoś na zastępstwo. Zwrócono się ponownie do mnie, czy nie znam kogoś z WIDOCZNYMI modyfikacjami, bo ja to owszem, fajną rzecz robię, ale nie widać u mnie tych tatuaży, ani tuneli nie mam, więc no... zasugerowano, że kiepsko wpisuję się w formułę odcinka. Rozbawiło mnie to i zszokowało jednocześnie. Wyjaśniłam w odpowiedzi, że wszelakie modyfikacje robimy dla siebie a nie na pokaz, oraz, że nie jestem w stanie pomóc.

Teraz wiem, że podjęłam słuszną decyzję, że moi znajomi upewnili mnie w tym co sama wiedziałam - nikt tam nie chciał wysłuchać tego, co mówię, jakie mam doświadczenia, ile cudownych ludzi poznałam dzięki blogowi i ile mnie on kosztował pracy. Miałam tylko wyglądać.

Drugi (i  nie ostatni!) tatuaż. Fot. ArnaeArt
  Ale jaką ją niby jestem alternatywną mamą, skoro nie mam kolczyków w brwiach, nosie; rozdwojonego języka, dużych tuneli, tatuaży na większości powierzchni ciała... 

Mam tylko dwa tatuaże i osiem kolczyków, łącznie z nowym rookiem. Noszę gotyckie ciuchy, gorsety, ale każdy może. Robię malutkie modyfikacje wg własnego pomysłu, nie dla ludzi, bo takie właśnie mi się podobają. Ale i tak jestem za mało alternatywna...


Moje nowe maleństwo - wymarzony rook, na którego czekałam aż 4 lata :D

Pierdzielenie o Szopenie ;> Nie przejęłam się tym, ba wyśmiałam! I obśmiewam teraz, publicznie! Nie ważne JAK BARDZO alternatywnie się wygląda - niektórzy lubią modyfikacje u innych, ale sobie nie chcą ich zrobić (ja tak mam z dreadami, albo niebieskimi włosami). Chodzi o to, co czujemy, z czym się identyfikujemy, uzewnętrznianie tego to wybór, a nie obowiązek!

Zdarzyło Wam się kiedyś usłyszeć, że jesteście ZA MAŁO alternatywni? ;)