piątek, 22 kwietnia 2016

Nie zawstydzajcie mnie!


Jak zwykle do poruszenia kolejnych tematów inspiruje życie. Pewne sytuacje przypominają mi te, z którymi ja się borykałam, które były dla mnie bolesne... A o których teraz nie mam oporu rozmawiać. Nie jestem co prawda mamą nastolatka (jeszcze), jednak wydaje mi się, że to, o czym chcę opowiedzieć, jest bardzo uniwersalną prawdą.

Kiedy dziecko staje się nastolatkiem, wchodzi w okres dojrzewania, rzeczą normalną jest, że z jego ciałem zaczynają dziać się różne, niespotykane dotąd rzeczy. Na gładkiej dotąd buzi pojawiają się pryszcze, włosy wyglądają jak nasmarowane smalcem, zaprzyjaźniamy się z maszynką do golenia, dziewczynkom rośnie biust i pojawia się menstruacja. NORMALKA. Wszyscy tego doświadczyliśmy.

Nie rozumiem tylko jednego. DLACZEGO dla dorosłych, a co najgorsze rodziców, jest to powód do żartów? Tak, dorośli nabijają się z dojrzewania nastolatków. Z pozoru to niewinne, czułe słowa, rozładowujące stres przed faktem, że dziecko dorasta (w biologicznym znaczeniu). Dla tej drugiej strony to słowa-ciernie, krzywdzące, upokarzające i wpędzające w kompleksy. W Internecie jest masa porad jak wspierać, radzić sobie z buntem... A tak niewiele o tym, jak rodzice sami poniżają swoje dojrzewające dziecko... Czasem nie do końca świadomie.

www.doz.pl

Oto, czego NIGDY nie powinno się mówić/robić swojemu nastoletniemu dziecku:

"Haha! Pryszcze ci już wychodzą!"
NO I CO Z TEGO, że wychodzą. Prześmiewcze teksty odnośnie najbardziej widocznej cechy dojrzewania są gwarancją  kompleksów naszego dziecka. Czy nie pamiętasz, drogi rodzicu, jak trudno jest nad tym zapanować? Że czasami nawet najwyższa higiena niewiele daje? Zamiast się śmiać i poniżać umów swojego nastolatka na konsultacje dermatologiczną. Im wcześniej, tym lepiej!

Z dziewczynami sprawa jest w ogóle skomplikowana:

"Nosisz już stanik?!"
Czeka to każdą dziewczynę. Norma. Więc skoro nadchodzi czas, to nosi, proste. Ale chwalenie się tym wszem i wobec jest mega słabe... W zestawieniu z "Cycki ci urosły, to zaraz chłopaki zaczną się schodzić" jest jak dla mnie totalną porażką. Miałam wątpliwą przyjemność być wyśmiewaną przez to, że w wieku 11 lat zaczęłam nosić stanik. Docinki w klasie, pseudoniewinne podśmiechujki najbliższego otoczenia. To bolało. Wstydziłam się później czegoś, na co nie miałam wpływu, co było normalne.


"Zosia dostała okres!"
Uroczyście oznajmione całej rodzinie. Najlepiej przy obiedzie, na który przyjechali też wszyscy wujkowie. To najohydniejsza rzecz, jaką matka może zrobić dojrzewającej córce. Kiedy kobieca przypadłość dopadnie nagle młodą dziewczynę, to logiczne, że zwraca się ona do matki. Liczy na jej dyskrecję i podpowiedzi. Nie chwal się Mamo przyjaciółkom, rodzinie, że twoja mała córeczka już miesiączkuje. Nie mów nawet mężowi. To tylko sprawa Twojej córki - ciesz się zatem, że przyszła z nią do Ciebie! Wskaż jej odpowiednie środki higieniczne i dotrzymaj sekretu. Czy Ty wypisujesz sobie na czole "UWAGA MAM OKRES" co miesiąc? Nie narażaj zatem swojej córki na zażenowanie. Pamiętaj, że dziewczynki dojrzewają coraz wcześniej, ja sama zaczęłam miesiączkować w wieku 11 lat (TOŻ TO JESZCZE DZIECIŃSTWO!). Jeżeli zawalisz w tak kruchej sprawie - gratuluję, właśnie możesz zapomnieć, że Twoja córka kiedykolwiek z czegokolwiek Ci się zwierzy.

Chłopcy też nie mają lekko... Co prawda nie mam takich doświadczeń, ale biorąc pod uwagę, że mojego syna prędzej czy później dopadną problemy dojrzewania, wspomogłam się paroma artykułami. Wywnioskowałam, że poniższe hasełka rzucone przez rodziców mogą również dotknąć młodego chłopaka:

"A wiesz, że Adaś już się goli?"
No i? Niech się goli. Twój facet też się goli. Też kiedyś zaczął. Poproś go zatem, żeby wytłumaczył synowi co i jak, zanim zrobi sobie harakiri na twarzy, albo zanim wpadnie na pomysł zapuszczenia pierwszego wąsika w wieku 14 lat :)

"Karol, co to za plamy na prześcieradle?"
Przecież dobrze wiesz, to po co pytasz? Nie każ synowi przyznawać się do polucji - przecież to niezależne od niego! Udaj, że nie zauważasz kolejnego prześcieradła w tajemnicy przyniesionego do prania. A jeżeli sam napomknie o temacie - powiedz mu, że to normalka i żeby się nie przejmował. To najbardziej męski temat ze wszystkich, więc dobrze by było, gdyby to Twój facet pogadał z synem - jeżeli syn będzie tego chciał. 


Generalnie żadna z tych spraw to nic, czym należy się zbytnio przejmować lub chwalić. Fizjologia, ot i tyle. Jeżeli nie będziecie robić z tego afery, tylko na luzie wyjaśnicie co się dzieje z ciałem dziecka, będzie łatwiej. Bezsensownie sami budujemy tabu, przez co później narasta wstyd. Czy to dobre?