środa, 20 stycznia 2016

"Skarżypyta bez kopyta"... Rodzicu! Naucz dziecko mądrze skarżyć!


Im dzieci sprawniej dorastają do relacji w swoich pierwszych społecznościach - klasie, grupie, tym więcej związanych z tym problemów mają. Okazuje się, że w przeciętnej grupie 6-cio latków czymś naprawdę nie do pomyślenia, jest skarżenie na kolegów. Fajnie, że dzieciaki nawiązują bliższe znajomości, trzymają sztamę, wspierają się... Nie można skarżyć na kolegę - sami przecież tego uczymy nasze pociechy. "No nie bądź skarżypyta, bo nikt nie będzie cię lubił"... "Nie wtrącaj się, stój z boku, nie mów nic Pani". 

Sporo jest rodziców, którzy nie chcą, aby ich dziecko było postrzegane za skarżypytę. Uważają to za gorsze, niż przyzwalanie na przemoc. 

O tym Wam dzisiaj opowiem. 
O sytuacji, z którą boryka się mój syn w swojej klasie.

W klasie Trolla jest mały oprawca. Chłopiec ma problem - ewidentnie nie powinien zostać dopuszczony do nauki w szkole publicznej. Stanowi zagrożenie dla kolegów, kadry, przede wszystkim dla samego siebie. Dopuszcza się nieuzasadnionej przemocy fizycznej - bez powodu, dla zabawy. Wyrywa włosy, wbija paznokcie w policzek koleżanki, rzuca krzesłami w klasie, o szturchaniu i przepychaniu nawet nie ma co wspominać... Tak myślą dzieci! "Normalka, XXXXX przecież zawsze tak robi".

Jakubowi też się obrywa. Dostałam szału, kiedy powiedział mi (po fakcie), że XXXXX popchnął go tak, że uderzył głową o podłogę i wylądował u pielęgniarki. Szkoła poinformowała mamę tego Łobuza, ale mnie nie, wyobrażacie sobie?! Na szczęście Kubie nic nie było, ale gdyby miał wstrząśnienie mózgu?!... 
Rozmowy z innymi rodzicami sprawiły, że uznałam, iż moje dziecko jeszcze nie ma tak źle. Mogło przecież jak kolega wylądować w szpitalu. 

Dzieci przestały reagować. Nauczyciele przestali reagować - XXXXX taki jest i żaden argument do niego nie trafia. Rodzice mówią "No wiem, moje dziecko też narzeka, ale nie chcę, żeby było skarżypytą".

NAUCZCIE DZIECI BYĆ SKARŻYPYTAMI, KIEDY CHODZI O PRZEMOC!!!

Bo wyżej opisana sytuacja jest przemocą. Zapewne nieświadomą, ale jest przemocą. Nigdy nie wolno na nią machnąć ręką, dawać przyzwolenia. Brak reakcji to też przyzwolenie na przemoc. Bycie współwinnym.

slideplayer.pl


Wspominałam Wam kiedyś o tym, że sama przez wiele lat podstawówki byłam ofiarą przemocy szkolnej. Była to przemoc psychiczna, ale zawsze. Wiecie, czego żałuję najbardziej po tych wszystkich latach? ŻE SIĘ NIE POSKARŻYŁAM. Że nie powiedziałam nikomu, nie sprzeciwiłam się, nie poprosiłam o pomoc. Dziecko ma prawo czuć się bezpieczne w szkole. Ma prawo być słabe, wrażliwe, nieśmiałe, ciche, wycofane. To nie są powody, żeby dostawało łomot. Dziecko nie będzie skarżypytą, kiedy powie wychowawczyni, że jest krzywdzone, lub że kolega jest krzywdzony.

Tak właśnie kazałam mówić mojemu dziecku. Już wie, że nikt nie może krzywdzić słabszych. Ma za każdym razem mówić swojej pani o ekscesach kolegi, nawet, jeżeli krzywda się dzieje komuś innemu. Być upierdliwym, wymuszać odzew za każdym razem, kiedy kolejne dziecko jest bite, wyzywane czy zastraszane. Reakcja nauczycieli jest tutaj kluczowa - jaka będzie w tym przypadku, dowiem się na zebraniu...

Przy okazji - NAUCZYCIELU! Nie machaj ręką na skargi dziecka. Kiedy odeślesz je z kwitkiem podpisanym "Nie skarż" gwarantuję Ci - ono już nigdy do Ciebie nie wróci. Będzie wiedziało, że nie może na Ciebie liczyć, że jest samo, że mu nie pomożesz. Czy z czystym sumieniem spojrzysz w lustro, jeżeli przez Ciebie, przez brak reakcji wydarzy się tragedia?

"Czym skorupka za młodu nasiąknie..." do nas należy nauczenie dziecka, czym jest przemoc. Żeby nigdy nie stało się zarówno ofiarą, jak i oprawcą.