wtorek, 15 grudnia 2015

Koncert metalowy z Dzieciem vol. 1


Czekał wiele lat, ale się doczekał. Jakub, lat prawie siedem (bo za 6 i pół już się obraża), w miniony piątek wziął udział w swoim pierwszym koncercie metalowym. 




Jak się do niego przygotowaliśmy? Przede wszystkim - ochrona uszu. Podstawa i naprawdę najpotrzebniejsza rzecz, w jaką należy zaopatrzyć dziecko. My mieliśmy ochronki przemysłowe, które są naprawdę ciasne i szczelne. Kiedy zmęczyły mu się uszy, zmienialiśmy je na szczelne słuchawki bezprzewodowe - od biedy naprawdę dawały radę.

Uszaki były bezpieczne :)

Pierwsze wrażenie - klub. "Mroczny" - ot i taka reakcja. Kubol zafascynował się teledyskami odtwarzanymi na plazmie, pod którą rozkładaliśmy nasz mały merch. Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrzewki pooglądał sobie instrumenty, nagłośnienie ("Takie duuuże głośniki!"). Generalnie wszystko było nowe i ciekawe.


Bo później już było tylko GŁOŚNO. GŁOŚNO I JESZCZE GŁOŚNIEJ. Poziom hałasu - zwłaszcza dla kogoś, kto go nie lubi - był dla Trolla zaskakujący. Niemniej już po chwili machał główką i podskakiwał przy stoliku.


Prezes Wiecznie Głodny.

Podczas występów kapel nie pozwoliłam mu zbyt szaleć i ustawiliśmy się tuż pod barem, w bezpiecznej odległości. Nie byłam pewna, czy zaraz pozostali nie zaczną skakać, a ja wolałam, aby Kuba nie był zbytnio poturbowany. Jednak sympatyczni starsi koledzy co rusz czochrali włoski Młodego, uśmiechali się, przepuszczali i uważali na najmniejszego na sali człowieka. Generalnie było miło. Nie było żadnego niemiłego incydentu, zawodu, czy czegokolwiek, co mogłoby w jakiś sposób zrazić czy wystraszyć Kubę.
Po wszystkim sam mówił, że było super i fajnie. Że metal jest fajny, i koncerty, i gitary, i machanie głową.


Rozwaliła nas ta mina :D <3

Tuż przed samym wyjściem podszedł do nas pewien Pan w stanie lekko wskazującym (:P) i powiedział, że jesteśmy super rodzicami przyprowadzając swoje dziecko na koncert, wychowując je w ten sposób. Stwierdził, że sam z żoną chce mieć takie dziecko, żeby słuchało metalu razem z nimi :) Haha, to było miłe :D Małe szanse, że to przeczyta, ale pozdrawiam! :P


Mam takie kilka spostrzeżeń, które mogą się Wam przydać, kiedy chcecie zabrać dziecko na koncert klubowy:
- Wybierzcie na początek mały koncert, w kameralnym klubie, impreza masowa z tłumem na 1000 osób to stanowczo za dużo... Mam wrażenie, że na start mniej znaczy więcej.
- Zapewnijcie dziecku miejsce do odpoczynku. Zaklepcie kanapę, stolik, żeby zawsze mieć gdzie z nim odsapnąć.
- Weźcie ze sobą coś do jedzenia - banana, jakiś batonik, bo nie wiem jak Wasze dzieci, ale mój mógłby jeść co godzinę, a barowe chipsy to chyba niezbyt dobra opcja.
- J.W., tylko z wodą. Wiem, że czasami kluby nie pozwalają wnosić własnych napojów, ale może dla dziecka zrobią wyjątek?? Ja nie miałam problemów. 
- Dobrze mieć jakiś wypełniacz czasu między jedną kapelą a drugą. Kuba miał zeszyt przeznaczony do zapisywania sprzedanych fantów, więc rysował sobie w nim "gwiazdki bez odrywania ręki" :P


Generalnie nie wszyscy muszą być zachwyceni z obecności dziecka na koncercie, trzeba być na to przygotowanym i przede wszystkim poinformować wcześniej organizatora/obsługę. I nie spinać się, tylko pokazać dziecku, jak można się fajnie i bezpiecznie bawić ;) Uwierzcie mi, robienie headbangów wraz z dzieckiem trzymając się za ręce - to bezcenne uczucie :D

Jedyne wspólne zdjęcie ;] A tak dla pośmiania się xD