wtorek, 7 lipca 2015

Pierwszy Oficjalny Zlot Alternatywnych Rodziców "Mama w Glanach i Przyjaciele" - relacja :)


Pomysł spotkania z moimi czytelnikami i obserwatorami rodził się we mnie od ponad pół roku. Aż w końcu, na wpół spontanicznie wybrałam konkretną datę i utworzyłam wydarzenie ;)

4 go lipca 2015 roku w Parku Ujazdowskim w Warszawie, o godzinie 10:30 rozpoczęło się nasze spotkanie. Ekipa, która ostatecznie pojawiła się na zlocie była skromniejsza, niż sugerowały to kliknięcia w wydarzeniu, jednak cieszyłam się, że ktokolwiek się zjawił :) Pierwsza była Ada (nasza dodatkowa adminka) z siostrzyczką oraz Natalia z towarzyszem. Następnie zjawiła się nasza trójka - Kubuś niemal natychmiast rzucił się w wir zabawy z koleżanką, z którą przecież przyjaźnią się od lat :) Czekaliśmy jeszcze ładny kawałek czasu, szukaliśmy odpowiedniego miejsca na rozłożenie kocyków... 

Jak widać na wielu zdjęciach, lipa nie oszczędziła naszych głów, raz po raz obsypując je resztkami kwiatów. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Kochanowski tak zachwalał polegiwanie w cieniu tegoż drzewa. To nie do wytrzymania! ;)

Kiedy już umieściliśmy się w dogodnej i widocznej lokalizacji, zjawili się Magdalena i Jarosław z córeczką - ekipa WegeMaluch.pl. Miałam przyjemność naskrobać dla nich kilka artykułów - pamiętacie? Niedługo potem dołączyli Dorota i Marcin ze swoimi dwoma małymi Smokami - czyli dobrze Wam znani państwo Ajrockowie! :D No i na deser - Maciej i Dominika z córeczką. 

Jak to słusznie zostało zauważone, oprócz zlotu Alternatywnych Rodziców zrobił nam się istny zlot Canonowców - niemal każdy miał ze sobą fajowy sprzęt, dzięki któremu udało się uwiecznić nasze spotkanko :) 

Bałam się, że nastanie jakaś niezręczna cisza, że nie będę umiała z Wami rozmawiać... Ale mam nadzieję, że jakoś sobie poradziłam. Fantastyczna atmosfera udzieliła się wszystkim i po chwili rozmawialiśmy na najprzeróżniejsze tematy, jakbyśmy wszyscy znali się od lat. Od dzieci począwszy, na szczotkach Tangle Teezer kończąc :D Były również zabawy naszych, które aż miło było obserwować. Była lotka i piłka, które utknęły na drzewie, pyszności, uśmiechy... Nie mogę przestać się cieszyć na to wspomnienie.

Magda i Jarek zabrali również swoją kamerę (wiedzieć Wam trzeba, że nagrywają cykliczne wywiady - Czas na Wege), która uwieczniła kilka moich wypowiedzi, a również wypowiedzi naszych gości. Strasznie się stresowałam bo wszystko było na tak zwanego żywca, ale mam nadzieję, że nie popełniłam jakiegoś strasznego babola językowego :D W oczekiwaniu na montaż częstuję Was zdjęciami od dwóch (z czterech) fotografów - Jarka i Natalii.































Dziękuję Wam za Waszą obecność! Za to, że chcieliście spotkać się osobiście z gotycką matką-wariatką która, wbrew wielu niedogodnościom losu, uparła się i dopięła swego. Oj, dopięła :D Podczas spotkania zrodziło się wiele fajnych pomysłów na wspólne projekty, mam nadzieję, że wypalą! Dziękuję za wszystko i do następnego razu!