wtorek, 21 kwietnia 2015

"Nie taki Wilk straszny..."


 Wpis o tym, jak jajo bywa mądrzejsze od kury oraz kilka słów o inności i patrzeniu poza schematy.


"... a wtedy Mama Koza, wraz z najmłodszym Koźlątkiem rozcięli nożycami brzuch śpiącego Wilka. Sześć pozostałych Kózek wyskakiwało radośnie z brzucha Wilka - żarłok był tak głodny, że połykał Kózki żywcem, w całości. Mama Koza obmyśliła fortel - kazała dzieciom nanieść dużych kamieni z ogrodu wprost do brzucha Wilka. Zaszywszy sprawnie brzuch schowała się wraz z dziećmi w domku. Tymczasem Wilk obudził się i poczuł się dziwnie ciężki. Spragniony postanowił udać się do studni, by nabrać sobie wody. Nie było to jednak łatwe - kamienie w brzuchu Wilka tak mu ciążyły, że ledwo doszedł do studni. Nieuważnie przechylił się... i... PLUSK!!! Wpadł do wody i nikt już go więcej nie widział. A Mama Koza wraz z siedmiorgiem swoich Koźlątek, tańczyli wesoło dookoła studni ciesząc się ze zwycięstwa."

Tę bajkę zna każdy z nas. Przynajmniej większość. W dzieciństwie była jedną z moich ulubionych. Ale dopiero mój mały Troll uświadomił mi jej drugie dno, którego autor prawdopodobnie wcale nie miał na uwadze.

- Mamo, ale... Wilk utonął w tej studni, umarł, prawda?
- Można tak wnioskować.
- Ale... Skoro Wilk był zły, to nie znaczy, że trzeba było go od razu zabijać. Trzeba mu było WYTŁUMACZYĆ! Teraz to Mama Koza jest zła. Skrzywdziła Wilka. Nie miała prawa.


Zamurowało mnie. Młody miał rację! 

Poczułam ogromną dumę, że doszedł do takiego wniosku, na który ja - dorosła - bym nie wpadła. Bo nie wpadłabym. Jestem ofiarą stereotypów przekazywanych w bajkach. Długo na ten temat myślałam i uświadomiłam sobie, że takie pozorne, lekkie treści mogą rzutować na przyszłe, dorosłe postrzeganie świata. 

W bajkach jest wszystko takie jaskrawe - brzydkie = złe. Wilk jako uosobienie zła, ze względu na drapieżną naturę. Ale dlaczego wciąż mamy podążać za XIX wieczną symboliką? Dlaczego Wilk nie jest wzorem siły, rozwagi, przywództwa? No tak, "Księga Dżungli" to nieco przełamuje. Jednak chyba nic poza tym.

W życiu nie zawsze jest tak, jak w bajkach. Że zło jest widoczne gołym okiem. Czasami kryje się za maską sympatycznie wyglądającego wujka, lub ładnej pani. Tylko, że ten miły wujcio może chcieć bardzo skrzywdzić małe dziecko, a śliczna pani porwać je. Nie uczulamy dzieci na reakcję obronną wobec tego, że niebezpieczeństwo kryje się w nawet najbardziej pięknych miejscach. Straszy się je za to porwaniem przez tego brzydkiego pana, który tak naprawdę jest dobrodusznym człowiekiem. Albo panią ubraną na czarno. Jakby to był kolor przypisany dla zła.

Druga sprawa - czy faktycznie mamy prawo krzywdzić kogoś tylko dlatego, że skrzywdził nas? Czy zemsta, zawiść to jest to, czego chcemy nauczyć nasze dzieci? Nie pozwolę, żeby ktokolwiek skrzywdził moje dziecko. Ale zamierzam też stać na straży czystości jego duszy - nie chcę, aby przepełniała go chęć zemsty, nienawiść. I chyba troszeczkę już zrozumiał z mojego wychowania, skoro przejawił empatię wobec czarnego charakteru.
A może jest dotknięty tym samym przekleństwem co ja - nadmierną empatią...




edziecko.pl

Nie twierdzę, że wszystkie bajki są niewłaściwe, że przekazują stereotypowe myślenie. Nie odradzam ich czytania - przeciwnie! Czytajcie je dzieciom! Ale później o nich porozmawiajcie.




Wpis ten został uhonorowany pierwszym miejscem w zestawieniu #blogowyczwartek na portalu Mądrzy Rodzice. Dziękuję!

http://madrzy-rodzice.pl/2015/04/blogowyczwartek-23-04-2015/