środa, 29 kwietnia 2015

Moje dziecko nie jest bachorem!


Dzieci - nasz cud, inspiracja, sens życia. Czasem nas denerwują, czasem mamy ochotę je sprzedać do cyrku - zdarza się. Ale kochamy te nasze Potworki, Farfocle, Trolle. Nie wyobrażamy sobie bez nich życia. 

Nie każdy jednak dzieci ma. Nie każdy chce mieć. Nie każdy lubi. I ma do tego pełne prawo, jakby nie patrzeć.

ALE NIE MA PRAWA NIENAWIDZIĆ.
NAZYWAĆ DZIECKA BACHOREM.

Wg słownika to pejoratywne określenie dziecka, zazwyczaj niegrzecznego
Nie.
Nie zgadzam się. 
W tym słowie tak zieje pogardą, że otwiera mi się nóż w kieszeni.

Scenka z życia jakich wiele - jedziemy autobusem, tuż przed nami siedzi matka z dzieckiem. Dziecko śmiertelnie się nudzi, zaczyna się zatem rozglądać. I... ciach! Upatrzyło sobie nas za punkt zainteresowania. Albo się uśmiecha, albo zadaje setki pytań, albo wytyka język. Co robicie?

Ja uśmiecham się, zagaduje, sama wytykam język i wykorzystuje swoje animatorskie sztuczki. Jak mam ochotę. Czasem łeb mi pęka, to nie. Uśmiecham się i ignoruję. Dzieciak w końcu się znudzi. Okazując mu swoją irytację, niechęć, zdenerwowanie, tylko zachęciłabym go do dalszych akcji.

Ale czasem na moim miejscu siada paniusia. Bo ona dzieci to nie, bo takie obrzydliwe, bo smarka, ryczy, mówi, biega i hałasuje. Woli psa. Albo i nic. I widząc takie dziecko tylko wzdycha z niezadowolenia, klika z laptopa do przyjaciółeczki, że jakiś cholerny bachor ją wkurwia, że taka biedna pokrzywdzona. Bo jakiś bachor istnieje i denerwuje jej nowobogacką, ufryzowaną główkę. A głupia matka bachora obok siedzi i nie reaguje.

Zatem dowiedz się, pusta paniusiu, że sama kiedyś byłaś dzieckiem. Też odstawiałaś matce w PKSie, w kolejce do sklepu, na placu zabaw. Pewnie nie raz wkurzałaś przechodniów, wytykając na nich język jadąc na rowerze. Na pewno byłaś tak samo nieznośna, okropna, na pewno ktoś miał kiedyś Ciebie dość. Twoja postawa świadczy o tym, że zapomniałaś, że Twoja mama też nie zwracała Ci uwagi, bo wówczas psociłaś jeszcze bardziej. A jednak żyjesz sobie teraz spokojnie, Twoi bliscy też, nikt przy Tobie nie zwariował. Wiedz tylko jedno - gardzę Tobą. Ja, mama łobuza z pociągu lub autobusu. Uświadom sobie, że nazywając cudze dziecko "bachorem", uwłaczasz swojej własnej matce, która znosiła Twoje humorki.

Gardzę Tobą.
Moje dziecko nie jest bachorem.