czwartek, 19 marca 2015

Dział ksiąg/gier zakazanych, a także o tym, jak "szatańsko-lucyferiański" Harry Potter wpłynął na moje dzieciństwo.


Dziś o bzdurach. Naprawdę, będzie to post o bzdurach, które miałam okazję czytać już nie raz.

Wczoraj znajoma udostępniła link, w którym znalazł się ranking "niebezpiecznych książek, gier i filmów", zawierających rzekomo treści, po których niezwłocznie zostaniemy opętani przez Szatana. Trudno mi nie reagować śmiechem na podobne wymysły. Nie wiem, kto to tworzy. Nie, nie będę atakować katolików, bo sama wierzę w Boga i czuję się mimo wszystko zdrowa psychicznie ;] 

Na tej liście znalazły się setki pozycji. Podzielone były na kategorie: treści zawierające okultyzm, satanistyczno-lucyferiańskie, oraz pozostałe. Na temat gier się nie wypowiem, niestety, bo w nie nie gram (wiem, ignorantka ze mnie). Ale pozycje jak Neverwinter Night, Disciples, Wiedźmin czy Diablo kojarzę  no i owszem, są mroczne, ale pfff... potępienie? :D

Jest jednak coś, co doprowadza mnie do szewskiej pasji. Mianowicie umieszczenie sagi o Harrym Potterze w dziale "satanizm/lucyferianizm".
Ja wiem, ze magia, zło, zaklęcia to jest coś, czego kościół nie lubi. Ale DLACZEGO pominięte zostają wszystkie kwestie pozytywne, jakie niewątpliwie te książki niosą. 


Moja przygoda z Potterem zaczęła się w wieku 11 lat - byłam równolatką bohaterów, kiedy 14.02.2001 roku zasiadłam w kinie na pierwszej części. I tak, oczarowało mnie. Ześwirowałam totalnie. Pożarłam pierwsze cztery tomy, w kinie pojawiały się kolejne filmy... Oczekiwałam z niecierpliwością na kolejne książki ciekawa, jak to się skończy. Rosłam razem z Potterem. Ryczałam w głos po przeczytaniu ostatniego tomu, a byłam już 18 latką... Ryczałam, bo skończyło się oczekiwanie, które napędzało mnie swoją słodyczą przez 7 lat mojego życia. Ludzie pamiętający mnie ze szkoły podstawowej wiedzą, że była ze mnie wypisz-wymaluj Hermiona. Prymuska, przemądrzała, ale oddana przyjaciołom. Tachałam książki, spędzałam sporo przerw w bibliotece. Moje przybory szkolne, zeszyty, linijki, kolorowanki, ręcznik - wszystko było z Harrym Potterem. Kupowałam i kolekcjonowałam naklejki z gum, zażerałam się Fasolkami Wszystkich Smaków Bertiego Botta. A szczytem mojej potteromanii był opasły zeszyt z wycinkami z gazet. Wklejałam doń wszystko, co z Potterem związane, wypisywałam zaklęcia (do dziś znam wszystkie na wyrywki), informacje o bohaterach, aktorach i autorce. 








Opętało mnie? Czy byłam pod wpływem Szatana? Czy to on był odpowiedzialny, za taką manię? 

Powiem tak. Jeżeli to faktycznie prawda, to jestem za to mega wdzięczna. Te książki wniosły do mojego życia (na ówczesnym etapie oczywiście) o wiele więcej, niż jakakolwiek inna pozycja. Żadna książka nie nauczyła mnie tyle o oddaniu, przyjaźni, wierności idei i dobru. Tak, dobru właśnie. W HP zło jest przedstawione dość jaskrawo, chociaż często używa podstępów. Saga uczy strzec się tego, nie lekceważyć, ale też nie dać się przekabacić. Bohaterowie murem stoją po stronie dobra, walczą o lepsze jutro. To dobro tu triumfuje, choć droga do niego jest często długa i bolesna. Rowling uczy nas, że życie nie jest łatwe, ale z pomocą przyjaciół można sobie poradzić. Ta lekcja wdarła się najgłębiej w moje serce - na szczęście mam przy sobie ludzi, którzy stoją za mną murem. Nauczyłam się również stać po stronie dobra i jakkolwiek zło nie byłoby kuszące, wiem, że zawsze jest zgubne. Nauczyłam się dawać drugą szansę. Nauczyłam się, że wieczna miłość może istnieć...

Do dzisiaj ściska mi gardło ze wzruszenia na tym cytacie..


Ale czy ludzie tworzący takie rankingi cokolwiek sobie z tego zrobią? Nie. I tak będę zła, bo tak. Bo gotka, bo czarne ciuchy, bo szatańska muzyka, bo złe książki o magii. I jeszcze czyta je na dobranoc dziecku! Faktycznie. Straszna zbrodnia. Szkoda tylko, że nie znajdzie się osoba, która jasno udowodni mi zły wpływ książek, dzięki którym połowa ludzkości ponownie zaczęła czytać!


Cóż byłby ze mnie za Potteromaniak, gdybym nie miała własnych IŚ!

HP to tylko przykład bezsensownych posądzeń. Takich książek znam wiele. Spotkaliście się z podobnie bzdurnymi zarzutami wobec Waszych ulubionych powieści, zwłaszcza dla dzieci/młodzieży? Mieliście okazję dyskutować o tym, odpierać zarzuty?

Taki apel do osób ślepo żyjących pod dyktando ludzi tworzących podobne rankingi. Darujcie sobie, dajcie nam spokój.  Rodzice mają swój rozum i jeżeli coś jest warte przyswojenia, bez względu na to, jak klasyfikuje to wyżej wspomniana grupa ludzi, pozwolą dziecku przeczytać/obejrzeć/zagrać. Jeżeli krew się leje a demony pełzną na ekranie, to logiczne, że zareagujemy, zabronimy. Ale ja, jako mama, nie życzę sobie, żeby moje dziecko (a także i ja) było piętnowane i klasyfikowane ze względu na to, jakie książki czytamy. Jeżeli się nie zgadzacie, zaproponujcie mi coś równie wartościowego, zatwierdzonego przez osoby, których tak ślepo słuchacie wyłączając zdrowy rozsądek.