wtorek, 3 lutego 2015

Karnawał dawniej i dziś oraz o tym, jak się nie dać komercji ;)


No co tu kryć - przecież sami w dzieciństwie podskakiwaliśmy na samą myśl, że bal karnawałowy już tuż tuż. Ostatnio z moją grupą na angielskim wspominaliśmy kim byliśmy na naszych własnych balach karnawałowych, a jako że jest dość duża różnica wieku, to mogłam zauważyć, jak zmieniały się trendy w kostiumach dziecięcych na przestrzeni lat.

Dawniej było się policjantem, strażakiem, żołnierzem, lekarką, nauczycielką. Później przyszedł czas na bohaterów filmów i bajek - Pippi, kowbojów, którzy wraz z biegiem lat zostali wyparci przez batmana, księżniczki, wróżki i tym podobne. 

Karnawał i bale przebierańców nie jest wymysłem naszych czasów, wystarczy kilka chwil by znaleźć informacje na temat tradycji karnawału wiedeńskiego, czy nawet jeszcze starszych. Kiedyś znalazłam takie oto ryciny/zdjęcia: 

1897        
ok. 1880
Rycina bez podanej daty, gorset mi mówi, że to może być 1870-1890 :P
No i to takie gotyckie przecież przebranko ^^

Wszystkie są co prawda z XIX wieku, jednak to doskonały dowód na to, że karnawał to rzecz, która pozostała niezmienna z dawnych czasów - zmieniła się tylko forma świętowania.


Dzisiaj przebierają się głównie nasze dzieci. My sami albo nie mamy okazji, albo załącza nam się marudzenie (łe, gdzie ja tam, za stara jestem, obciach i w ogóle). Ale chyba niesłusznie. Co nam szkodzi raz do roku zaszaleć? Poświęćmy jedną sobotę czy niedzielę na zabawę z dziećmi, poprzebierajmy się - na pewno będą miło zaskoczone widząc, jak fajnie rodzice potrafią się bawić.


Kostiumy. Choćby nam było wszystko jedno, za co będzie malec przebrany (bo przecież nasze dziecko i tak jest najpiękniejsze ;)) to trzeba pamiętać, że jemu nie. Oczywiście zależy to od grupy wiekowej, bo trzylatek nie zwróci aż takiej uwagi na kostium, jak sześciolatek. Przynajmniej mój domowy Przypadek jest dość... osobliwy ;) 

Najważniejszy jest POMYSŁ. Kiedy już go ostatecznie mamy, połowa sukcesu za nami ;) Ja zrobiłam z Trollem listę, taką burzę mózgów wszelkich kostiumów jakie mu się podobają. Był na niej i lekarz i pirat, Spiderman, Lord Vader, Harry Potter, duch, wampir, zombie, kapitan, policjant, wiking... Drogą eliminacji (na skład których wchodziły możliwości zdobycia elementów kostiumu oraz kwestie finansowe), Młody dokonał wyboru... Jakiego? ;)









Zdjęcia z: Mega Stroje, Maskowy Bal, Moda.net Kostiumy Karnawałowe.


Mój syn będzie rockmanem ^^ I absolutnie nie było żadnego nacisku z mojej strony. Koszty "kostiumu" są zatem dla mnie zerowe - ot wskoczy w swoje ciuszki, mama dołoży parę swoich dodatków, zrobi fryzurę. Kusił go też Zombiak, ale konieczność pomalowania buzi przeważyła sprawę. To dopiero dziwny przypadek - matka animatorka, ma sto tysięcy farbek do buzi, a syn nie lubi! Ale w porządku, niechaj zatem będzie rockman. Z gitarą oczywiście ;>

Wiecie co zauważyłam? Że rodzice zaczynają doceniać fakt, że liczy się oryginalny pomysł, a nie powielanie najnowszych trendów. Spiderman - super kostium, jeszcze wypchany pianką, żeby 4ro latek miał wielkie mięśnie! Ale po co? Przecież w tej piance się ugotuje podczas tańców i zabawy. Poza tym będzie jednym z 15tu innych spidermanów, to gwarantowane. Dlatego coraz częściej rodzice przebierają dzieci po prostu za urocze zwierzątka - króliczki, kotki, kaczuszki - nie ma w tym nic komercyjnego, a moim zdaniem jest to naprawdę fajne i urocze. Zaimponowała mi koleżanka. Prosiła o pomoc, gdyż jej córeczka nie miała być na 50tą księżniczką na balu, a... łuczniczką! To jest mega twórcze! 

LARPy - przecież to źródło inspiracji w okresie karnawałowym. Przebranie nie musi być niczym tandetnym i kiczowatym. Kostium karnawałowy może być naprawdę czymś fajnym, estetycznym i klimatycznym. Wojownicy, elfy, magowie, stwory - fajna sprawa!

Zdobycie kostiumu wcale nie musi być drogie - lumpeksy są naprawdę skarbnicą i gotowych kostiumów (w tym czasie) i materiałów, które możemy wykorzystać do stworzenia czegoś niebanalnego. Szybko, tanio i ekologicznie. Poza tym w naszym domu zawsze znajdzie się coś, z czego da się zrobić przebranie. Koszula taty plus stetoskop z ciśnieniomierza pożyczony od babci - i mamy lekarza. Podarta bluzka, odrobina farbek do buzi - mamy żywego trupa! Kolorowe skarpetki, sukienka, namalowane piegi i warkoczyki - oto Pippi. Kapelusz i krawat taty plus marynarka i szkło powiększające - detektyw jak się patrzy!

Niekoniecznie musimy iść w mrok i czerń - a może to właśnie śmieszna okazja, żeby przebrać się "normalnie"? Dla mnie największym wyzwaniem byłoby ubranie różowej bluzki i kolorowej spódniczki, zaplecenie marchewkowych warkoczy i stanie się kolorową Pippi. Wampirzycą czy wiedźmą jestem na co dzień - kto wie, jak sama zaszaleję ;)

Rodzice, jeżeli kostium jest dla Waszego dziecka sprawą naprawdę ważną - pomóżcie, sugerując rozwiązania naprawdę prostsze i o wiele bardziej oryginalne. Przecież o to chodzi, żeby się wyróżniać ;) Ale jeżeli maluch chce  być Transformersem I JUŻ, chce być Anną lub Elzą z Krainy Lodu BO TAK CHCE, nic na siłę. To ich dzień, zapamiętają go na całe życie - niech będą zadowolone i szczęśliwe, to jest najważniejsze ;)