sobota, 17 stycznia 2015

W krainie dziecięcych rysunków - współpraca z Allprints!





Drodzy rodzice, mam głupie pytanie. Czy kolekcjonujecie rysunki Waszych małych Potworów? Jeżeli tylko odpowiedzieliście „No jasne! Zachowam je na lata i kiedyś mu/jej pokażę”, to ten post jest właśnie dla Was!


Syn mój Jakub nienawidził rysować. Kolorowanki były dla niego jak kara. Mały artysta wolał TWORZYĆ swoje własne światy, a nie wypełniać kolorem jakieś durne kaczuszki, piłeczki czy samochody. Mam wciąż pierwszy rysunek istoty człekokształtnej jaką narysował. Stworzenie zwie się „Baboczek” i powstało, kiedy dzieć miał nieco ponad dwa latka. 


Kilka miesięcy później powstał rycerz na koniu. Niektórym przypominał ziemniaka ;> Tego rysunku niestety nie mam, przepadł bezpowrotnie. Jednak cóż, miesiące mijały, a zdolności plastyczne synka tkwiły w miejscu. No nie lubił i już. Farby były okej, przecież to jedyna okazja, kiedy można się bezkarnie wypaćkać. Ale kredki? Pfff! Czasem tylko narysował zwój kabli, wichurę i dym, które niczym się od siebie nie różniły. Słońce od pająka też nie. 


Jakub wolał wypisywać literki i cyferki. Nauczył się ich mając 3 lata, więc ćwiczył chwytanie ołówka odwzorowując drukowane litery. No ale kurcze! Przyszło pierwsze przedszkole, rysowanki i kolorowanki, a Jakub nic! Martwiło mnie to trochę. 


Na wszystko jednak przychodzi czas. W piątym roku życia synkowi przeskoczyła zębatka od rysowania, które stało się niemal codziennym rytuałem. Gimnastyka rączek jest ważna, jak mu tłumaczyłam, bo zwrotu „koordynacja oko-ręka” i tak by nie zrozumiał. Kolorowanki wciąż przychodziły z lekkim marudzeniem, ale tworzenie rysunków stało się frajdą! Teraz, w nowym przedszkolu panie chwalą jego zaangażowanie w prace plastyczne. Nie straszne są mu domki z detalami jak doniczki w oknach, czy zasłonki, statki kosmiczne, mars z zielonymi kosmitami, portrety rodzinne, autoportrety, kwiaty dla mnie, czy projekty tajnej bazy Pingwinów z Madagaskaru lub projekt schronu na wypadek inwazji kosmitów. Lodówki spod obrazków nie widać.  A teczka pęka w szwach. 


Będę je przechowywać możliwie najdłużej. Tak zamierzałam. Ale wiecie co?
Odezwała się do mnie firma Allprints, która wraz z firmą Allbag stworzyła genialny projekt – wykonywanie nadruków na koszulkach z rysunkami naszych dzieci!



(zdjęcia są własnością Allprints)


Strasznie mi się spodobał ten pomysł! To genialny sposób by zachować rysunki i związane z nimi wspomnienia na długie lata. Można nadrukować te wszystkie potwory, mroczne księżniczki, smoki i wampiry, jakie rysują nasze nieprzeciętne dzieciaki  i na przykład dać komuś w prezencie! Spotkałam się z faktem tatuowania dziecięcych liścików do rodziców na pamiątkę – taki tatuaż na koszulce jest na pewno idealną opcją dla mniej odważnych ;)


Kochani, mało która firma podjęła by się takiego wyzwania – przeniesienia czasem bardzo skomplikowanych rysunków naszych dzieci na materiał. Dzieciaki mają nieograniczoną wyobraźnię – czasem pomysłowość mojego dziecka mnie zabija ;) Życzę firmie Allprints, aby miała masę frajdy z pracy nad dziełami naszych małych artystów!


Zerknijcie na te strony. Pomyślcie, który z obrazków Waszego malucha nosilibyście dumnie niczym order i zamawiajcie! :D