niedziela, 7 grudnia 2014

Historia glanów ;)


Kilka miesięcy temu padła propozycja, abym napisała tu notkę o glanach... Trochę mnie to zdziwiło, bo kurcze - czy glany wymagają jakiegoś specjalnego przedstawiania? Jednak skoro tak wielu z Was trafia na ten blog wpisując właśnie takie hasło w wyszukiwarkę - voila! Oto historia glanów w hiperskrócie ;)

z: rockmetalshop.pl

Pierwsze "glany" prawdopodobnie istniały już w połowie XIX wieku, noszone były przez hutników i górników - taki zawód wymagał wówczas solidnego obuwia, ciężkiego z podbijaną gwoździami podeszwą. Jednak jako takim "wynalazcą" glanów jest pan, którego nazwisko słyszeli chyba wszyscy miłośnicy tego obuwia -  dr Klaus Maertens. W 1945 roku skręcił stopę podczas jazdy na nartach i wpadł na pomysł, aby stworzyć buta na miękkiej podeszwie z długą, sznurowaną cholewą, mającą ochraniać stopę przed urazami. Pomysł wydał się na tyle dobry, że przystąpiono do masowej produkcji. 1 kwietnia 1960 roku na rynku pojawiły się pierwsze prawdziwe glany. Ciemno-wiśniowe, wysokie na osiem dziurek.

Na początku buty popularne były głównie wśród służb mundurowych, żołnierzy, jednak szybko zostały "przejęte" przez świeżą wówczas subkulturę Rockersów. Dzięki długiej cholewce glany stanowiły dobrą ochronę dla nóg podczas jazdy na motocyklu. 

Prawdziwą popularnością glany zaczęły się jednak cieszyć u przełomu lat 70-80-tych. Wtedy to obowiązkowym obuwiem dla pochodzących ze środowisk robotniczych grup Skinów i Punków stały się właśnie glany. Im wyższe, tym lepsze, zarówno cholewka, jak i wygięcie podeszwy. Wśród metali, glany zaczęły być popularne dopiero w latach 90-tych.Wraz z upływem lat przejęli je również goci. 

Najpopularniejsze są glany czarne, jednak znajdziemy też wiśniowe, niebieskie, białe, żółte - zarówno matowe, jak i na wysoki połysk. Ja osobiście jestem zwolenniczką matowej czerni. Znajdziemy klasyczne 10 dziurkowe, jak i 3, a także 15, 20 dziurkowce. Jedni uważają, że glany winny być wypucowane jak lustereczko, inni z kolei, że im bardziej znoszone, tym prawdziwsze. Moje są bardzo znoszone, pastowałam je dosłownie kilka razy, a trwają przy mnie już... 8 rok chyba. Och tak, to jest niewątpliwą zaletą glanów - ich DŁUGOWIECZNOŚĆ. Buty-inwestycja, której naprawdę warto dokonać. 

Często rodzice nie chcą kupić glanów swoim nastoletnim dzieciom, tłumacząc to grzybicą itp. Umówmy się - glany są butami z naturalnej skóry. Skóra "oddycha", jak powszechnie wiadomo. Większą krzywdę wyrządzimy dziecku kupując mu adidasy (mówię oczywiście o tych pseudoadidasach, typowo gumowych) w których to noga się po prostu kisi. Szkodliwe dla kręgosłupa? Nie spotkałam się podczas zbierania materiałów do tej notki z opinią lekarską, która jawnie wskazywałaby glany jako przyczynę uszkodzeń kręgosłupa. Jak ktoś posiada już takie schorzenia, to musi indywidualnie dopytywać. Podobnie jak z obcasami - nie każda kobieta może je nosić, ogólnie wiadomo, że żylaki, że wykrzywienia nóg - jednak czy warto tak demonizować butki? ;)

Ciężkość - nie rozumiem osobiście traktowania ciężkości glanów jako wadę. Ja osobiście uwielbiam ciężkie buciory, mam sporo ważące koturny, w których kocham człapać :) Po prostu nie urodziłam się z darem lekkiego stąpania w zgrabnych butkach, co dopiero na wysokich obcasach. Czasem znajomi śmieją się, że te ciężkie buciory trzymają mnie na ziemi, bo inaczej odfrunęłabym w przestrzeń z moją wagą i posturą :P

Glany dla małych dzieci? Cóż, mój synek ma na zimę butki glanopodobne. Ciężkawe, jednak sugerowałam się ich solidnością przy zakupie. Nie narzeka póki co, jest wręcz dumny, że je posiada. A ja jestem spokojna, że nie rozlecą się przy pierwszym śniegu.