wtorek, 7 października 2014

Technologia mnie nie lubi; spełniamy marzenia - czyli blogowy misz masz ;]


Będzie tłumaczenie z nieobecności, bo nic nie wkurza mnie tak bardzo, jak niemoc wobec technologii. Mam kłopoty z Internetem, wcześniej były z komputerem - a jak to w życiu bywa, sprzęt nawala wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny ;/ Dlatego wybaczcie mi proszę moje niezbyt częste blogowanie. Wczoraj przez półtorej godziny próbowałam opublikować notkę - nie dość, że się nie dało, to jeszcze nawet nic się nie zapisało. Mam nauczkę, żeby zawsze przygotowywać sobie tekst w WORD, a na bloga jedynie wklejać. Mówi się trudno, żyje się dalej.

Jestem teraz w kilku punktach zwrotnych mojego życia, trochę układałam sobie ostatnio w główce; postanowiłam ostro wziąć się za siebie. Skończyłam staż, zaangażowałam się w kilka fajnych projektów - najwyższy czas zacząć robić coś wyłącznie dla własnej przyjemności i rozwoju. Bo to przecież nic złego. Oto mały wgląd w moją listę zadań:

- współpraca z nowym portalem dla dzieci;
- bieganie (nie, nie odchudzam się, ważę 40kg, ale kondycja u mnie zerowa. Hormony jednak zrobiły swoje, no i "rozjechałam się w biedrach", jak to mówią u nas w WLKP :D);
- nagranie part II (o części pierwszej Wam troszeczkę opowiem);
- rozkręcenie mojego animacyjnego biznesiku, kto wie, może kiedyś będzie z tego firma?
- zadbanie o swoje zdrowie (bo starość coraz bliżej, a serducho jak szalało, tak szaleje);
- oczekiwanie na publikację kolejnego artykułu;

- szycie, bo czemu by nie :D

Dostałam wczoraj piękny rysunek od mojego dziecka. Jestem na nim wyjątkowo uśmiechnięta, mam uroczy kartoflany nosek, burzę pomarańczowych włosów, no cud miód i malina. Jest to bardzo gotycki rysunek - jak tłumaczył pani w przedszkolu, która wmawiała, że czarna sukienka jest smutna. W ogóle śmiać mi się chciało, kiedy mały opowiadał, iż po skończonym teatrzyku (który odwiedził przedszkole) wszystkie dzieci biły brawo, a on z euforią robił rogi, o tak  -->  \m/(^.^)\m/    :D

Wariat zawsze wariata zrozumie - zwłaszcza taki, który ma tę samą pasję :D Poznałam kilka miesięcy temu kilkunastu takich wariatów z całej Polski, z którymi robimy pewien projekt. W ostatnim czasie spotkaliśmy się na nagraniu w Warszawie, przede mną jeszcze Poznań. Co to będzie to jeszcze nie zdradzę, ale coś bardzo sympatycznego, co nawet jak nie wypali będę z uśmiechem wspominać. Było tak wesoło, że już nie mogę doczekać się ostatniego spotkania. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, przekonywać się, że wcale nie jestem jakimś wypierdkiem natury, który ma szalone pomysły. Co cudowne - są tacy, którzy te pomysły pomagają nam zrealizować! Jaka szkoda, że tak nam do siebie daleko... Tymczasowo ;> Myślę, że w styczniu zdradzę zainteresowanym, co szykujemy, no i dla kogo przede wszystkim, a jest to Ktoś przez wielkie Ka! :P

Dostałam niedawno zdjęcia z animacji, jakie przeprowadzałam na poprawinach koleżanki. Mam niewielkie doświadczenie, dopiero kilka takich akcji za mną, ale sprawia mi ogromną frajdę widzieć, jak dzieciom podobają się moje makijaże, balonowe figurki, czy zadania. Mogłabym tak pracować - najbardziej marzy mi się zorganizowanie Halloween z prawdziwego zdarzenia dla maluszków - to by było coś cudownego. Bez tandety, fajna, wesoła mrrrroczna impreza... Wszystko przede mną :)

Aha, mam kilka gotyckich łachów do sprzedania za grosze (rozmiar XS najczęściej) - LINK

A jeśli chcecie pomóc mi  w spełnieniu kolejnego ze swoich zwariowanych marzeń, to zapraszam tutaj, wystarczy polubić - LINK

Już niedługo wrócę do Was z notka recenzującą pewną fantastyczną serię książeczek. Nie, nie są one "mroczne", ale za to pomagają dziecku zrozumieć kilka sytuacji, czasem uporać się z niepewnością, czy znaleźć przyczynę swojej złości. Coś fajnego!
No i oczywiście notka dotycząca współpracy - tutaj mam sporo pracy :)

Trzymajcie się ciepło w tym pięknym październiku!