czwartek, 16 października 2014

Co mnie denerwuje w literaturze dziecięcej? + Seria książeczek „Bajkowe Wychowanie”.




Mam fioła na punkcie dziecięcej literatury o wiele bardziej, niż moje dziecko. Paradoksalnie unikam przez to księgarni jak ognia  - mogłabym siedzieć w nich godzinami przeglądając dział literatury dziecięcej. Przy każdej mojej wizycie w Empiku przyprawiam o zdenerwowanie obsługę – przeglądam i porównuję, sprawdzam i czytam, żeby ostatecznie wyjść z jedną sztuką (lub nic nie kupić). Dlaczego tak jest? 

Czasem mam wrażenie, że literaturę dziecięcą tworzą ludzie nie mający o tym bladego pojęcia. O specyficznym języku, który należy dostosować do konkretnej grupy wiekowej, często o kulturze języka, gdzie neologizmy i kolokwializmy przeładowują tekst, przez co nie wzbogacają dziecka o ładne słownictwo. Jestem hiperwybredna i niełatwo mnie zadowolić. Denerwuje mnie też to, że książeczki nie mają w sobie żadnego przesłania, głębi, żadnego wpływu na kształtowanie charakteru małego człowieka. Pisane są, jakby nasze maluchy były płytkimi głuptasami, dla których wystarczy napisać cokolwiek, byle na tym zarobić. 

Dzieci nie są głupie. Jestem przekonana o ogromnym znaczeniu książek w wychowaniu dzieci, dlatego warto szukać takich wydawnictw i takich autorów, którzy: mają pojęcie dla kogo piszą, są świadomi przekazu, potrafią używać odpowiednio słownictwa. 

Serię książeczek „Bajkowe Wychowanie” poznałam przypadkiem. Przyznaję, że pewnie nie sięgnęłabym po nią w księgarni – nie różni się niczym pod względem graficznym od dziesiątek tysięcy innych pozycji. Miękka oprawa, nieduży, kwadratowy format, kolorowe okładki, proste tytuły. Cały urok tkwi w tej prostocie, bo treść również wydaje się banalna, ale jest tak przemyślana, jak niewiele współcześnie wydawanych tekstów. Przede wszystkim są to bajeczki napisane przy współpracy z psychologiem – pod osłoną fabuły znajdujemy codzienne problemy z życia naszych dzieci lub ich kolegów. Książeczki uczą dzieci, że pewne emocje jakich doświadczają są normalne, że kłopoty da się zawsze rozwiązać. Że niegrzeczne zachowanie można naprawić, lęk okiełznać a wstyd czy niepewność przełamać. I tym razem nie są to puste frazesy. Dziecko dostaje w treści problem, poznaje towarzyszące mu emocje bohatera z którym może się utożsamić, aby w końcu poznać skuteczny sposób na rozwiązanie trudnej sprawy. 



Książeczki zawierają też coś dla rodziców – scenariusz rozmowy z dzieckiem, przykładowe pytania, propozycje zabaw opartych na treści, a raczej na problemie w nim przedstawionych. Wielu z nas niestety nie zadaje sobie trudu dyskusji po lekturze, a jest ona tak samo ważna, jak sama czytanka.
Autorami są m.in. utytułowana psycholog dr Anna Piekarska, oraz dziennikarka, pisarka bajek terapeutycznych Aneta Lupa-Marcinowska. 

Te książeczki naprawdę „działają”. Synek zrozumiał najważniejsze kwestie w nich przedstawione; to, że każde zachowanie ma swoje przyczyny i skutki. Na przykładzie serii „Bajkowe Wychowanie” zaczęliśmy rozkładać na czynniki pierwsze każdą z opowiastek; pozwala to dokładniej zrozumieć przekaz konkretnego tekstu.

Język książeczek jest bardzo przystępny dzieciom w wieku przedszkolnym – bo do nich seria jest głównie kierowana, ale za razem bardzo poprawny. Nie jest ani zbyt rozwinięty, ani za prosty. Zawarte są w nim nie raz pytania, na które trudno nam, dorosłym, odpowiedzieć – np. „Do czego służy radość?”

Patronatem merytorycznym serii jest Doradca Dyrektora Przedszkola, autorką ciepłych i barwnych ilustracji Izabela Rogowicz; seria wydana została przez Wydawnictwo Forum.

Jeżeli którakolwiek książeczka opisana na okładce serią „Bajkowe Wychowanie” wpadnie Wam w ręce – kupujcie w ciemno. Zaręczam, że warto!