piątek, 24 października 2014

Cisza w dziecięcym pokoju, stres dla rodziców

 

Cisza? A co to było?

 

Czy tylko ja zadaję sobie to pytanie ? Z pewnością nie :) 

Dziecko przychodzi na świat z kosmicznie szczwaną umiejętnością – absorbowania uwagi innych, zwłaszcza swoich rodziców, niemal 24 godziny na dobę. No bo jakże nie czuwać nad takim okruszkiem, jak go nie pilnować, nie siedzieć przy nim non stop? Nie ma takiej opcji!

Niemowlęta – sprawa jasna. Ale z biegiem lat dzieciątko rośnie, wydawałoby się – usamodzielnia, a nam wciąż pozostaje nawyk nieodstępowania go na krok (niektórym z nas nie przechodzi nawet, kiedy syn jest 30 letnim mężczyzną;) Słysząc jego słodki (czasem nie… czasem jest to wielce niesłodki) głosik permanentnie, w każdej sekundzie doby, zapominamy o istnieniu czegoś takiego jak cisza…

Oto króciutka zajawka mojego nowego artykułu napisanego dla Wegemaluch.pl

Jeżeli chcecie przeczytać całość koniecznie zajrzyjcie na ich stronkę -
K L I K

Z czym Wam kojarzy się cisza w dziecięcym pokoju? ;)