piątek, 19 września 2014

Piąteczek, piątunio :)


Wyjątkowo mam dziś dzień wolny od pracy, zatem postanowiłam naskrobać jakąś luźną notkę - ot, naszła mnie na to ochota. Przy porannym ciasteczku z Polo i herbatce liściastej w starodawnej filiżaneczce. Jak ja kocham herbatę! Najbardziej mieszankę białej oraz zielonej, z kwiatami i owocami pomarańczy :) No i Earl Gray Ahmad Tea oczywiście (pomyśleć, że wcześniej nie znosiłam earl gray!)

Potworek w przedszkolu. Z perspektywy tych kilku tygodni wiem, że odpowiednio przygotowałam Kubę do funkcjonowania w grupie, jestem z siebie dumna :) Wiecie co mnie martwi? Jego grzeczność. Tak, grzeczność  :) Oczywiście napawa mnie dumą, że wykazuje kulturalne zachowania, jednak w relacjach z rówieśnikami, zwłaszcza dziećmi przodującymi trochę mu to przeszkadza. Zawsze ustępuje, nie walczy o swoje do upadłego; chciałabym, aby był odważniejszy i nie dawał się wykorzystywać. Muszę poszukać jakichś ciekawych i skutecznych metod budowania poczucia własnej wartości. Nie, żebym bawiła się w psychologa, ale wiedzieć Wam trzeba, że swojego czasu dzieci mnie baaaardzo, ale to bardzo krzywdziły. Mnie osobiście to zahartowało, jednak wolałabym oszczędzić dziecku tego, co sama przechodziłam. Ja niestety zaczęłam swój bunt przeciwko takiemu traktowaniu mnie trochę za późno, dlatego chcę uczulić małego na to, że nie wszyscy są dobrzy, grzeczni i uprzejmi...

Czeka mnie dziś trochę szykowania - jutro mamy rodzinną uroczystość, muszę zatem poprasować sporo rzeczy, spakować synka, zdecydować którą ze stu tysięcy par szpilek założyć... :P
Jak zostanie mi trochę czasu, to wezmę się ostro za robienie bonnetu. Bonnet to XIX wieczne nakrycie głowy, o na przykład takie (na tym modelu z 1810 roku spróbuję się wzorować): http://www.pinterest.com/pin/236509417904019986/

Mam wybrane tasiemki, koronki, ułożony w główce plan działania - wystarczy zatem usiąść i pogimnastykować palce przed godzinami ręcznego szycia :P Nie, żebym była jakąś specjalistką, ale uparłam się na ten kapelutek, będzie to moje czwarte nakrycie głowy (po cylindrze, fanszoniku i moim ukochanym czarnym kapeluszu przeciwsłonecznyn). Niestety nie będzie w 100% koszerny... No ale może w przyszłości to zmienię :)

Ciacho pożarte, herbatka wypita. Miłego dnia!