niedziela, 10 sierpnia 2014

Skąd brać ciuszki?


To pytanie jest chyba najczęściej zadawanym mi w wiadomościach prywatnych. Skąd bierzemy ciuszki dla siebie i dzieci, czy są one bardzo drogie; czy kogoś, kto zarabia dużo poniżej średniej krajowej będzie na nie stać. 

Hm... Jasne, że tak! Pod kilkoma warunkami ;)

Aby skompletować garderobę dzieciątka, najlepiej zacząć już przed jego narodzinami. Zazwyczaj tak robimy. Dostajemy od bliskich prezenty, Baby Shower jest taką fajną okazją. Najpierw jednak należy postawić sobie pytanie, czy naprawdę chcemy, aby nasze dziecko miało ABSOLUTNIE WSZYSTKO czarne, mroczne, czy choć trochę alternatywne. Czy każdy smoczuś musi być czarny, a na butli mają być czaszki. Tutaj warto pomyśleć już w ciąży, gdyż kompletowanie typowo alternatywnej wyprawki łatwe nie jest. Ale nie niemożliwe. Można zasugerować bliskim nasz pomysł, poświęcić więcej czasu na przekopywanie internetu w poszukiwaniu kocyka w nietoperze, zamiast zwykłego. Można pobawić się i zlecić uszycie pościeli z czarnego materiału (czasem sklepy z takim asortymentem mają w ofercie usługę szycia). Można kupić zapas czarnej bawełny i pobawić się w szycie ubranek, lub zlecić to krawcowej (jednak to wymaga nieco czasu, oraz pieniążków). Można poprosić babcię lub ciocię, aby wydziergała maleńkie paputki, skarpetki, sweterek, opaskę z czarnej włóczki. 

W czasach, kiedy ja byłam w ciąży, czarne ubranka były dla mnie nie do zdobycia. Jakoś w ogóle o tym nie myślałam. Pamiętam, jak trudno mi było znaleźć cokolwiek czarnego na siebie, a co dopiero na maluszka. Pierwszą czarną koszulką mojego synka był t-shirt z napisem AD/HD - prezent od rodziców chrzestnych z Przystanku Woodstock. Dostał ją mając 5 miesięcy. Następnie wypatrzyłam w second-handzie biało-brązowe śpioszki, w czaszki ;] Musiałam je kupić! :D

W miarę upływu czasu, ciuszki dziecięce zaczęły pojawiać się na RMS. Kosztowały (i nadal kosztują) krocie (jak na mój portfel), więc nawet nie marzyłam o ubieraniu synka właśnie w nie. Dorośnie - myślałam - to będzie się ubierał na czarno, jak zechce; ma na to czas. 

Z czasem jednak synek dostawał a to czarną koszulkę z Tomkiem, a to ze Spidermanem - nazbierało się nam trochę tego. Czasem trafialiśmy na coś fajnego na targowisku, gdzie ceny też były przystępne. Prawdziwą radochą było odkrycie, że sklep Family in Black powstał specjalnie dla takich osóbek jak my, oraz że ceny asortymentu są naprawdę przystępne!

Przyznaję bez bicia - jestem uzależniona od lumpeksów. Nie ma szans, żebym wyszła z jakiegoś bez zakupu. Zazwyczaj są to prawdziwe cudeńka (mam po prostu fart!), a z moim rozmiarem mam czasami problem cokolwiek na siebie kupić. W sieciówkach trudno o XS, a co dopiero XXS! Cena ma dla mnie ogromne znaczenie. Nawet jak stać mnie na droższy ciuch, to wolę kupić taki używany, tańszy, a wcale nie gorszy. Już pomijając względy typowo ekonomiczne, w lumpeksach można znaleźć cuda. CUDA! Absolutnie cała moja garderoba to second hand. No, legginsy mam nowe, ale z targu, zatem też tańsze ;) No i bielizna, to się wie! :P Z natury jak ciuch kosztuje 20 zł, to już jest dla mnie drogi. Pracuję w sklepie z odzieżą i wiem, jakie są ceny hurtowe ubrań, wiem, kiedy nie ma sensu przepłacać ;) Moje zdobycze życia? Dwa wiktoriańskie żakiety za 10 zł za sztukę. Spódniczka Hell Bunny (ta z masą D-ringów i karabińczyków) za 15. Wiktoriańskie (nowe!) botki za 11. Płaszcz zimowy za 10zł. Szpilki koronkowe za 1zł! ;]

Tym samym tropem zaczęłam rozglądać się za garderobą dla mojego dziecka. Co ciekawe - szybko łyknął bakcyla i zawsze, kiedy oglądam babskie fatałaszki, on szuka "czegoś mrocznego dla siebie". Zobaczcie na poniższych zdjęciach łupy mojego synka: 

Koszulka 6 zł, spodenki 5 zł

Koszulka 6 zł, koszulka z FiB - ok 30 zł

Apaszka - "spadek" po dziecku znajomych

Bluzka 5 zł, spodenki j.w. - spadek po znajomych, do kompletu jest też bluzeczka,
ale zaginęła gdzieś w otchłani szafy :)

Czapeczka z czachą - 4 zł, kaszkiet "Rock kid" - 18 zł, rękawiczki 5 zł,
bandamka 15 zł


 
Trampki z wyprzedaży - 29 zł


Kamizelka z lumpeksu - 5 zł, naszywki własne/nabyte na Czarnym Markecie/sprezentowane od Cioci :D

To tylko część z alternatywnej garderoby mojego synka. Jednak nie ubieram mojego dziecka wyłącznie na czarno! Ma wiele kolorowych ubranek, ponadto jest strasznym modnisiem i lubi dobrze wyglądać (czasem nawet dobiera skarpetki pod kolor koszulki :P). No cóż, jednak powyższe "smaczki" są dowodem na to, że da się za niewielkie pieniądze sprezentować dziecku klimatyczne ubranka. Nawet nie wiecie, jak często widuję czarne bluzeczki, sukienki dla dziewczynek! Aż żałuję, że nie mam córki, lub chociaż kogoś, komu mogłabym takie ubranka dla małej gotki kupić.

Jak widać da się ubierać alternatywnie i nie wydawać na to fortuny. Jak ktoś jednak nie uznaje rzeczy z second handów ma o tyle dobrze, że w sieciówkach, czasem nawet marketach można spotkać ubranka KISS, Nirvany, pełne czaszek, bluzy-szkielety, bo stało się to po prostu modne.

Allegro aż kipi od ubranek dla małych mroków, sprzedają je rodzice, których pociechy już z nich wyrosły. Ja serdecznie zachęcam do zaglądania w nasz folder "Sprzedaż/Wymiana" na facebooku, można tam za równo dodać ofertę (przysłać ją do nas na PW), jak i odkupić coś od innych rodziców naszej społeczności.

Jak Wy radzicie sobie z kompletowaniem ubranek? Może macie jeszcze inne chytre sposoby na zaopatrywanie się w nie po kosztach? :) Piszcie w komentarzach :)