niedziela, 6 kwietnia 2014

Makijaż dzieci


Temat kontrowersyjny, ale my takie lubimy najbardziej. Makijaż dzieci - cóż się kryje pod tym hasłem? Niewinna okazjonalna zabawa, czy matki, które psują swoje córeczki i wychowują je wobec niezdrowego kanonu podążania za urodą idealną?


pinterest.com

Przede wszystkim trzeba rozdzielić dwie zasadnicze sprawy.
Jeżeli raz na jakiś czas pozwolimy córci pomalować paznokcie czy usteczka, nic złego się nie stanie. Czy my nie kradłyśmy mamie cieni, szminek? Czy nie wykręcałyśmy sobie kostek w maminych "korkach", która zachodziła później w głowę, dlaczego ulubione szpilki mają tak wykrzywione obcasy? 

Na pewno każda z nas - wówczas małych kobietek - podglądała mamę i stawiała ją sobie za wzór, za ideał piękna. Teraz, kiedy okazjonalnie - podkreślam, okazjonalnie - pozwolimy córeczce włamać się do naszej kosmetyczki na pewno nie będzie miało to złego wpływu na jej osobowość - przeciwnie, pozwoli na podtrzymanie więzi między małą kobietką a jej mamą.
Każdy (zdrowy i rozsądny) dorosły wie, że dzieci najśliczniejsze są w swej naturalnej piękności i nie jest potrzebne żadne podkreślanie tego czy owego. Ale nie dajmy się zwariować. 



z: tumblr


Innej kategorii tyczą się charakteryzacje do sesji zdjęciowej, w wymiarze artystycznym - chyba oczywiste, że dziecko nie wyjdzie w podobnej charakteryzacji na plac zabaw czy do przedszkola. 



Locked Illusions Photography


Istnieje jednak straszny trend, zwłaszcza w USA - tak, chodzi mi o wybory małych miss, gdzie dziewczynki maluje się jak dorosłe kobiety, wpaja im obowiązek malowania się każdego dnia, zestawiając to z kwestią dbania o siebie. Czy osoby, które nie mają makijażu są zaniedbane? My wiemy, że to nieprawda. Jednak sześcioletnie (czasem młodsze) dziewczynki nie obronią się przed taką ingerencją własnych matek w ich dziecięcy świat. Brzydzę się tego, jawnie krytykuję, gdyż szkoda wyrządzana tak małym dzieciom jest nader oczywista. Zamiast zdzierać kolana na podwórku są prowadzane do kosmetyczek, na solaria, co staje się stałym rytuałem codziennego życia. Dziewczynki czują nieustanną konkurencję, presję otoczenia na to, by być jak najpiękniejszymi. Nie mają wpojonej wartości piękna wewnętrznego a tylko powierzchownego. To smutne. Smutne jest to, że ich własne matki dopuszczają się takiego okropnego czynu na swoich dzieciach. Już nawet nie wspominam o kwestii typowo zdrowotnej, gdzie tony pudru i podkładu są wręcz niewskazane dla delikatnej skóry dziecka. Rozumiem, że przeciwniczki malowania się dzieci nawet w zabawie, nawet na pięć minut, obawiają się takiego efektu ostatecznego, jaki prezentujemy poniżej, jednak pamiętać należy, że to przede wszystkim podejście rodzica ma wpływ na ostateczny efekt. Rozsądna mama nigdy nie pozwoli wyjść córce w makijażu na plac zabaw, do przedszkola, tylko po skończonej zabawie raz dwa umyje buziunię.


Eden Wood - 6cio letnia mała miss


j.w.

Na szczęście w naszej rzeczywistości nie spotyka się takich szokujących przypadków jak wyżej. To pozwala zachować pewną ulgę, że dzieciństwo naszych dzieci nie jest zagrożone przez nadmierny pęd ku dorosłości. Pozwólmy czasem córeczce pomalować się razem z nami, ale niech wie, że to tylko zabawa, a na prawdziwe malowanie ma jeszcze czas.