czwartek, 20 lutego 2014

Terror laktacyjny.


Dziś może mniej alternatywnie, za to bardzo mamusiowo.


Jestem wściekła! Wściekłam się właśnie na jedną z mam na pewnym forum, która śmie mi wmawiać, że terror laktacyjny nie istnieje. Owszem, ISTNIEJE!!!


Wystosuję tu mały apel do idealnych matek-Polek, które karmią swoje dzieci do 3go roku życia piersią:
 


Otóż drogie mamy!
My - mamy niekarmiące mamy do tego absolutne prawo. Za to Wy nie macie żadnego prawa potępiać naszego wyboru. Wmawiać, że jesteśmy wyrodne, że faszerujemy dziecko chemią. Czasem kobieta po prostu karmić nie może. Czasem nie chce - krępuje ją to, woli butelkę, chce szybko wrócić do szkoły/pracy, ma do tego święte prawo. I wcale nie jest gorsza dlatego, że podaje mieszankę modyfikowaną.
Wyjdźcie w tłum ludzi - czy jesteście w stanie wskazać, kto z mijających was ludzi jak był karmiony? Ponoć mleko matki zapewnia końską odporność - bez przesady, ja jestem butelkowcem i wcale na odporność nie narzekam. Moje dziecko jest butelkowcem, a katar ma może raz w roku. Technologia żywienia jest tak zaawansowana, że mieszanki modyfikowane są niemal identyczne z pokarmem matki.
Uważacie, że naturalny pokarm można odciągać i podawać z butelki. Owszem, można. Ale nie zawsze i nie każda matka może sobie na to pozwolić.
Mnie natura wyposażyła w pewną naturalną wadę, która uniemożliwiła mi karmienie dziecka. Próbowałam, owszem. Pod przymusem pewnej babciowatej położnej. Stała nade mną, krzyczała na mnie, na siłę przystawiała mi dziecko, bolało jak cholera. Uważała, że pokarm z krwią to nic takiego, że mały ma tak jeść, albo "ona mi pokaże". Pilnowała, żebym nie szła po butelkę, mały płakał, ja też. Wszystko w nieszczęsnej trzeciej dobie (jestem książkowym przykładem 3cio dobowego załamania poporodowego). Uważacie, że to nie terror? Że takie przypadki nie istnieją? Teraz nawet nie chcę myśleć o tym, że kiedykolwiek miałabym karmić dziecko. Żadna to przyjemność, uczucie więzi, tylko ból. Oczywiście, kiedy owa położna skończyła dyżur i przyszła inna, zrozumiała na czym polega mój problem, że mam tak a nie inaczej od urodzenia i że fizycznie nie jestem w stanie karmić. Ta kobieta jakoś nie widziała problemu.

My naprawdę szanujemy i podziwiamy Was, mamy karmiące. W pewnym sensie zazdroszczę, że nigdy nie sprawdzę w praktyce teorii o tej niezwykłej bliskości mamy i dziecka. Ale mamy nie mogące lub nie chcące karmić mają prawo do takiego wyboru.  



www.fototadla.pl