środa, 2 października 2013

Nadopiekuńczy tatuś Dracula - "Hotel Transylwania"


Na gorąco spisuję wrażenia po dopiero obejrzanym filmie animowanym „Hotel Transylwania”. Mimo iż pojawił się on w naszych kinach rok temu, to dopiero dzisiaj miałam możliwość się z nim zapoznać. Rany, co za wspaniała propozycja, od lat 3 do 103!

Nie będę tu streszczała fabuły, każdy może sobie przeczytać na FilmWebie.

Czyż Dracula nie wpisuje się genialnie w wizerunek alternatywnego rodzica? Straszny, przerażający książę wampirów mięknie w sekundzie, kiedy w grę wchodzi szczęście i bezpieczeństwo jego ukochanej córki. Czy i my nie mamy tak samo? :P Robimy wszak wszystko jak on (no, może nie wynajmujemy hordy zombiaków), aby nasze dziecko miało wszystko, co najlepsze; aby uchronić je przed największym zagrożeniem.
Jednak nadopiekuńczy Dracula, ku radości córki i w ostateczności własnej, dochodzi do właściwego wniosku – najcenniejsze jest szczęście dziecka i należy pozwolić popełniać mu błędy.

Każdy z przedstawionych w filmie potworów jest sympatyczny, ma swój własny charakterek (wilkołaki <3) i nie da się ich nie kochać :) Uśmiejecie się niejednokrotnie (parodia Tłajlajtu w samolocie rozłożyła mnie na łopatki :D)

Maleńki osobisty minus za muzykę :P


Jeśli oglądaliście – napiszcie swoje wrażenia. Jeśli nie – koniecznie musicie nadrobić :)