poniedziałek, 16 września 2013

Mówili na nich "Rodzina Addamsów"... - czyli jak to jest być dzieckiem mamy w glanach :)



Jak to jest być dzieckiem mamy w glanach?


Jak mama kocha, to cudownie jest być jej dzieckiem!

Moja mama zawsze ubierała się oryginalnie, ale z jakim wyczuciem! Od najmłodszych lat podziwiałam jej gust. I nadal podziwiam. Potrafi być kobieca i elegancka, grając na nosie aktualnej modzie. Jednocześnie umie dostosować ubiór do swojego wieku, a także do sytuacji w danym momencie. Mnie zaś, jako swą pierwszą córkę, z radością przystrajała w rozmaite sukienki, które sama mi szyła. Teraz mając 22 lata kocham suknie i sukienki, najbardziej oczywiście czarne, balowe, ale takie codzienne, acz stylowe również.

Jak to się wiąże z wychowaniem?

Otóż należy najpierw zauważyć, że alternatywny sposób ubierania się jest efektem wtórnym pewnego indywidualizmu przejawiającego się w myśleniu. Innymi słowy, to nie ubiór ma wpływ na myślenie danego człowieka, tylko jego myślenie wpływa na jego ubiór. Moja mama zawsze miała i ma własne zdanie, jest wysoce odporna na wszelkiego rodzaju manipulacje. Przy czym zawsze potrafi uzasadnić swoją opinię, dyskutować na jej temat, jednocześnie nie narzucając jej swojemu rozmówcy. Zawsze wiedziałam, że mogę z nią o wszystkim porozmawiać, a ona uszanuje moje zdanie. Jeśli zaś widziała, że taka czy inna rzecz może mi w jakiś sposób zaszkodzić, starała się to jak najlepiej wytłumaczyć i uwierzcie mi – działało to o wiele lepiej niż zakazy.

Mama nie miała tak łatwo – za komuny za wyróżnianie się groziły znacznie gorsze konsekwencje niż tylko wytykanie palcem. Ponadto w sklepach nie było wielkiego wyboru, jeśli w ogóle jakiś był. Sama sobie szyła odzież. Dzięki temu stała się całkiem zwinną krawcową nie mając żadnego wykształcenia w tym kierunku. Jak sama twierdzi, wcale ją to też nie pociąga, ale jak chciało się mieć coś ciekawego, to trzeba było sobie uszyć. Babcia próbowała na początku wpływać na jej ubiór, ale mniej więcej w liceum dała za wygraną. Teraz babcia, patrząc na gromadkę alternatywnych wnucząt powie tylko „nie za zimno ci będzie w tej krótkiej spódniczce?” albo „nie ciężko ci w tych wojskowych butach?”

Moja młodsza siostra, gdy weszła w okres buntu, postanowiła się ubierać tylko na różowo. Ale po pewnym czasie odkryła, że na mamie nie robi to wrażenia i że wcale nie robi jej na złość, więc przestała xD Teraz chodzi w różnych kolorach i mama wtrąca się dopiero wtedy, gdy moja siostra wygląda naprawdę jak klaun. Ale i wtedy nie ma czegoś na zasadzie „ubierz się inaczej, bo tak”, tylko jest normalna rozmowa.

Najbardziej zawsze lubiłam, te parę dni/tygodni po wywiadówce, kiedy nauczyciele, z którymi miałam wcześniej jakiś zatarg jawnie się mnie bali xD Mama zawsze robiła z nimi porządek. Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, co się działo na tych wywiadówkach, ale wiem, że zawsze stała po mojej stronie i nie przebierała w środkach, kiedy któryś nauczyciel się mnie czepiał. Zazwyczaj jest bardzo kochaną i czułą istotą, ale spróbuj zagrozić jej dziecku, to rozerwie Cię na strzępy xP

Fantastycznie jest się wymieniać ciuchami z mamą (póki się ma podobny rozmiar), a najlepiej oczywiście podbierać jej z szafy co ciekawsze egzemplarze mi.in. długi martixowski płaszcz, który od lat mi służy, zwinęłam jej z szafy będąc jeszcze w gimnazjum (wtedy dopiero robił furorę!). Pożyczałam go coraz częściej i częściej, aż się stał bardziej mój :P

Moje rodzeństwo jest bardzo różne, jest nas czworo, a każdy ma swój styl i wysoce zindywidualizowany sposób bycia. Każdy ma jakieś pasje, które mama wspiera, jakieś marzenia, a także jakieś smutki, z którymi do niej przychodzimy. Bo choć prawie wszyscy jesteśmy już dorośli, mama nadal jest mamą, zawsze pocieszy, doda otuchy, zagrzeje do walki o lepsze jutro.

Nauczyłam się od niej przede wszystkim tego, że nie warto się zmieniać dla znajomych, ponieważ znajomi przychodzą i odchodzą, rodzina natomiast zawsze będzie Twoją rodziną, choćbyście się sto racy pokłócili;

że „bo wszyscy” jest argumentem o wartości zerowej;

że czarne koty, to nie pech tylko milutkie przytulanki;

że Bóg nie patrzy na to, czy nosisz glany, tylko na to, co nosisz w duszy;

nauczyłam się także głębokiego szacunku dla wolności i wolnej woli, bo „Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.”

Kocham moją mamę :)

adminka Ada
(Notkę dedykujemy pani Iwonie :)