piątek, 7 września 2018

Chustowanie na rockowo :)


Sesja chustowa, na którą Was zapraszałam, a efekty której już widzieliście, skłoniła mnie do napisaniu o moim prywatnym odczuciu dotyczącym chustowania.
W internecie znajdziecie masę wpisów, w których poczytacie o zaletach noszenia. Nie będę ich wszystkich tu powtarzać, skupię się na subiektywnych wrażeniach Mamy w Glanach.


 1. Wygoda - dla mnie to jest numer jeden. Nie lubię się tarabanić z wózkiem, w komunikacji miejskiej zwłaszcza. Nie muszę sprawdzać, czy są podjazdy, czy windy w danym centrum handlowym oraz na kładce ulicznej działają - mogę iść wszędzie, wejść wszędzie, jest mi wygodnie i swobodnie. Wózka nie zabiorę do każdego pociągu, na każdą nawierzchnię (choć jest bardziej terenowy, niż nie), czy na wyjazd w góry (nie mamy samochodu).

2. Bliskość - choć do wychowania w filozofii bliskości dalej mi, niż bliżej, to wiem, że ma to ogromne znaczenie dla mojej córki. Jest naprawdę spokojniutką dziewczynką, ale czasem po prostu ma ochotę się poprzytulać. Ja mogę wówczas robić to, co robiłam i obie jesteśmy zadowolone.

3. Bezpieczeństwo - powyżej opisałam to psychiczne, ale fizyczne też jest ważne. Chusta gwarantuje mi prawidłową pozycję ciała (oczywiście mowa tu o poprawnie zamotanej chuście), zarówno mojego,  jak i Poli. Dbamy o pozycję Z-O, kręgosłup maluszka i nasz również, bo plecy bolą o wiele mniej w chuście, niż po godzinach noszenia na rękach (w których to również możemy źle trzymać maluszka z niewiedzy).

 4. Nowe znajomości - społeczność chustorodziców jest jakimś ewenementem. Zazwyczaj grupy dla mam kojarzą się z jadem i kłótniami, że "moja racja jest mojsza". W tym przypadku panuje głównie życzliwość, pomoc, wsparcie, dzielenie się wskazówkami czy rabatami. Nie ma hejtu dla nowicjuszek. Dzięki temu ja mogłam poznać przemiłe dziewczyny, które umilają mi każdy wtorek na spotkaniach na żywo, ale także wiele internetowych chustoświrek, które nie raz i nie dwa pomogły mi w wielu sprawach.

 5. Lans na dzielni - to tak z przymrużeniem oka, ale nawet nie wiecie, jakie to miłe, kiedy inne chustomamy się do siebie uśmiechają, pozdrawiają, starsze pokolenie zachwyca i słychać "Jak maleństwu dobrze u mamusi!". Kierowcy przepuszczają na pasach, a w komunikacji ustępują miejsca. 

6. Piękno - chusty są piękne! Mamy tysiące wzorów, kolorów, motywów, które możemy dopasowywać pod nasz strój, styl, nastrój, czy upodobania. Jestem estetką i lubię ładne rzeczy. I JEST MASA ROCKOWYCH chust! <3




Zachęcam Was gorąco do tej przygody, jeżeli tylko macie ochotę spróbować! Polecam spotkanie z doradcą noszenia - z YT da się nauczyć, ale doradca pokaże Wam, jak dopasować motanie do Waszych możliwości i wieku/wagi maluszka. Coraz więcej ortopedów i pediatrów zaleca wręcz chustowanie - jeżeli nie macie żadnych zdrowotnych przeciwwskazań - polecam. Tylko ostrzegam! TO UZALEŻNIA!













Zdjęcia: Monika Kutkowska Fotokutkowska